Tymczasem z przeprowadzonej przez nas analizy zysku giełdowych banków, które po 2000 r. brały udział w konsolidacji, wynika, że na efekty trzeba czekać od 4 do 7 lat. Dla Banku BPH będzie to już druga taka operacja w ostatnich latach. W 2001 r. połączył się z PBK. Rok wcześniej obydwa banki zarobiły netto 549 mln zł. Bank BPH pobił ten wynik dopiero w 2004 r. Łącznie w latach 2001-2004 zarobił dla akcjonariuszy 1,5 mld zł. Gdyby w tym samym czasie zyski BPH i PBK zwiększały się zgodnie ze wskaźnikiem inflacji, obydwa podmioty osiągnęły łączny wynik netto w wysokości 2,4 mld zł. Zsumowany zysk Banku BPH od 2001 r. prześcignie skumulowany zarobek banku, nazwijmy go BPH + PBK, dopiero w 2007 r. Również dopiero po czterech latach wyższy wynik netto niż Bank Śląski i polski oddział banku ING osiągnął ING BSK. Jeśli spółka będzie wypełniać prognozy analityków, to połączenie zacznie przynosić rzeczywiste korzyści (suma zysków ING BSK przekroczy sumę zysków Banku Śląskiego + polska jednostka ING) w 2008 r.
Jeśli w ten sposób mierzyć efektywność połączenia, to najszybciej, bo już po czterech latach, rezultaty zaczęła przynosić konsolidacja Banku Zachodniego i WBK. Jednak w 2000 r., który przyjęliśmy w tym wypadku za podstawę wyliczenia zysku pro forma połączonych firm, Bank Zachodni miał prawie 90 mln zł strat. Zwiększaliśmy zatem o wskaźnik inflacji tylko wynik netto samego WBK. Po czterech latach suma zysków wypracowanych przez połączony Bank Zachodni i WBK przekroczyła analogiczny wskaźnik, ale liczony pro forma dla samego WBK.
Drugi skrajny przypadek stanowi konsolidacja Banku Handlowego i polskiej jednostki Citibank. W 1999 r. obydwie firmy zarobiły aż 463 mln zł. Gdyby indeksować tę sumę inflacją, to do 2007 r. urośnie ona do 605 mln zł. Będzie to też pierwszy rok, w którym, zgodnie z prognozami analityków, Bank Handlowy zarobi więcej.
Lepiej sprzedać?Być może lepszym rozwiązaniem dla akcjonariuszy, po ewentualnym połączeniu HVB i UniCredito, będzie sprzedaż Banku BPH lub Pekao. Zamiast czekać kilka lat na efekty synergii, od razu dostaną gotówkę do ręki. - Rzeczywiście, z reguły łączenie banków najlepiej wychodzi na papierze - mówi Robert Sobieraj, analityk Erste Securities. - Uważam jednak, że w przypadku BPH i Pekao to będzie opłacalna operacja. Decydujący o połączeniu może być argument o niewzmacnianiu konkurencji. Jeśli jeden z banków kupi ktoś, kto już ma kilka procent krajowego rynku, powstanie podmiot numer dwa w Polsce, spychający spółkę pozostałą w rękach UniCredito-HVB na trzecie miejsce - dodaje R. Sobieraj. - Chyba że bardzo korzystną ofertę kupna złoży podmiot nieobecny w Polsce - na przykład któryś z banków francuskich lub działający na naszym rynku na minimalną skalę Deutsche Bank - zastanawia się analityk.