Władze w Bukareszcie rozważają dwie opcje. Albo sprzedaż 50% akcji plus jedną, albo 62% walorów. Zależeć to będzie przede wszystkim od zainteresowania ofertą i od ceny, jaką zaproponują kandydaci. A tych - przynajmniej według wstępnych deklaracji - nie powinno zabraknąć. Zainteresowanie rumuńskim bankiem wyraziły m.in. Deutsche Bank, UniCredito Italiano (ogłosił właśnie fuzję z niemieckim HVB) oraz francuski BNP Paribas. Wstępne propozycje mają zostać zgłoszone do 15 lipca. Ostateczny termin upływa 19 września, a rząd prawdopodobnie wybierze inwestora w listopadzie.

Spodziewane duże zainteresowanie BCR wiąże się z politycznymi planami Rumunii. Kraj ten, razem z Bułgarią, ma znaleźć się w Unii Europejskiej od początku 2007 r. Warto więc przed tym terminem przejmować tamtejsze banki, bo później transakcja taka byłaby droższa i musiałaby przejść przez wszystkie procedury unijne dotyczące fuzji i przejęć. Akcesja do UE powinna też oznaczać szybki rozwój sektora finansowego w Rumunii.

Ile rząd zażąda za akcje BCR, nie wiadomo. Cena nie może być jednak niższa od tej, jaką za walory rumuńskiego banku płaciły EBOiR i International Finance Corp. Za 25% akcji BCR zapłaciły wówczas 222 mln USD, co oznacza, że 50-proc. pakiet nie może być tańszy niż 444 mln USD.

BCR ma 315 oddziałów. Na koniec ub.r. dysponował aktywami w wysokości 6,4 mld euro, co dało mu 26-proc. udział w rumuńskim sektorze bankowym.

Bloomberg