Złoto zdrożało wczoraj zarówno w Londynie, jak i w Nowym Jorku do poziomu najwyższego od 2 maja. Przyczyny były dwie. Pierwsza to spadek kursu dolara w stosunku do euro, co zwiększyło popyt na złoto jako inwestycję alternatywną wobec aktywów amerykańskich. Druga to znowu bardzo wysokie ceny ropy naftowej i prognozy dalszego wzrostu kosztów energii. W takiej sytuacji rośnie zainteresowanie złotem jako inwestycją zabezpieczającą przed skutkami inflacji.
Od początku roku złoto staniało o 1,7%, co jest wynikiem umocnienia się w tym okresie amerykańskiego dolara o 10%. Jednak w ostatnich dwóch tygodniach cena złota zaczęła rosnąć, gdyż przy znacznej przecenie euro inwestorzy w tym szlachetnym kruszcu szukali alternatywy wobec tracących wartość lokat w aktywa Eurolandu. Z prognoz, że dolar nadal będzie się umacniał, wcale jednak nie należy oczekiwać, iż złoto też będzie drożało. Rynek złota jest bowiem bez porównania mniejszy od rynku euro i na dłuższą metę nie może być dla niego alternatywą. Analityk Barclays Capital przewiduje nawet, że do końca roku cena złota może spaść poniżej 400 USD.
W Londynie cena kruszcu z natychmiastową dostawą wzrosła wczoraj po południu o 2,25 USD do 431,15 USD za uncję. Była więc o 0,6% wyższa niż na środowym zamknięciu. Na nowojorskim rynku Comex kontrakty terminowe na sierpień zdrożały jeszcze bardziej, bo o 4,60 USD, 1,1%, do 435,50 USD. Przed tygodniem za uncję złota w Londynie płacono 422,54 USD, a w Nowym Jorku 424,80 USD.