Reklama

Prywatyzacja motorem rynku finansowego

Coraz mniej jest dziedzin, w których Chiny nie odgrywałyby czołowej roli na świecie. Ich niezwykle szybko rozwijający się przemysł pochłania największe ilości surowców. Jedynie w zużyciu ropy naftowej ustępują jeszcze USA. Dynamiczny wzrost przyspiesza prywatyzację, a to oznacza, że chiński rynek finansowy staje się niezwykle atrakcyjny dla banków inwestycyjnych.

Publikacja: 20.06.2005 09:14

W tym roku Chiny wyprzedzą Europę i będą drugim na świecie rynkiem pod względem wartości przeprowadzonych pierwotnych ofert publicznych (IPO). Czołowe tamtejsze banki, producenci węgla i spółki żeglugowe sprzedadzą akcje za łączną kwotę 17 mld USD. IPO, których nie było w komunistycznych Chinach aż do 1984 r., wygenerują ok. 550 mln USD opłat dla organizujących je domów maklerskich, którym przewodzą nowojorskie Goldman Sachs i Morgan Stanley. Na europejskich ofertach banki inwestycyjne zarobią w tym roku ok. 540 mln USD, jedną trzecią wpływów z tego tytułu spodziewanych na amerykańskim rynku, gdzie łączną wartość tegorocznych IPO zakłada się na 24 mld USD.

- Chiny są już drugim najważniejszym rynkiem IPO po Stanach Zjednoczonych. W najbliższym czasie będzie mnóstwo prywatyzacji. Banki, firmy samochodowe, fala za falą, branża za branżą. I będzie to proces długookresowy - powiedział agencji Bloomberga Simon Aird, kierujący operacjami na rynku kapitałowym oddziału Credit Suisse First Boston w Hongkongu.

Wszyscy ważni

jeżdżą do Pekinu

W Chinach jest o wiele więcej do sprywatyzowania niż w innych czołowych gospodarkach i właśnie dlatego wszyscy szefowie największych instytucji finansowych - od Henry?ego Paulsona z Goldman Sachs do Philipa Purcella, do niedawna szefa Morgan Stanley - rezerwują w rocznych terminarzach co najmniej dwa tygodnie na podróże do Chin. W maju razem z prezesem Citigroup Charlesem Princem wzięli udział w branżowej konferencji w Pekinie, na której namawiali władze do zmniejszenia udziału państwa w spółkach. Atrakcyjność chińskiego rynku jest tak wielka, że czołowe europejskie banki CSFB i UBS zatrudniają dzieci i wnuki dawnych działaczy partii komunistycznej, by pomagały im zgarnąć choć część zysków z IPO.

Reklama
Reklama

W pogoni za Ameryką

Ekonomiści z Wall Street przewidują, że do 2020 r. Chiny wyprzedzą Japonię i staną się drugą na świecie potęgą gospodarczą po USA. Chiński produkt krajowy brutto od 1995 roku wzrósł trzykrotnie i wynosi 1,65 bln USD. Na razie jest to jedna trzecia japońskiego PKB. Podczas gdy Chiny rozwijają się w tempie średnio 9% rocznie, wartość ich spółek dopuszczonych do publicznego obrotu stanowi mniej niż 2% globalnej kapitalizacji rynkowej. Dla porównania w Europie Zachodniej proporcja ta sięga 20%, a w Stanach Zjednoczonych 42%.

- W porównaniu z Europą aktywność finansowa w Chinach to istna eksplozja. Gdzie taki dynamizm jest w Europie? Nie widać go. Gdzie jest w Japonii? Chiny są zdecydowanie w przedzie - uważa Gregory Fager, dyrektor departamentu azjatyckiego w waszyngtońskim Instytucie Finansów Międzynarodowych. W tym roku oferty akcji przeprowadzi pięć wielkich państwowych przedsiębiorstw, w tym trzeci co do wielkości bank i największy producent węgla. Łączna wartość IPO spółek chińskich i mających siedzibę w Hongkongu sięgnie 17 mld USD. Będzie to więcej niż dotychczasowy rekord w tym względzie z 2000 r.

Kontakty na wagę złota

Pierwszą publiczną ofertę po 35 latach władania komunistów przeprowadzono w Chinach w 1984 r. Akcje sprzedawała wtedy spółka z Szanghaju Feilo Acoustics. Pierwszą chińską firmą, która wprowadziła swoje papiery na New York Stock Exchange była w 1992 r. China Automotive Holdings. Rok później pierwszą spółką, która sprzedawała akcje w brytyjskim jeszcze wtedy Hongkongu, była Tsingtao Brewery, największy chiński browar.

W skali światowej banki inwestycyjne w pierwszych pięciu miesiącach br. zarobiły na organizowaniu IPO ok. 1,7 mld USD, przy czym udział chińskich spółek wyniósł zaledwie 3%. Do końca roku może jednak wzrosnąć do 15%, jeśli wszystkie zapowiadane oferty będą przeprowadzone.

Reklama
Reklama

- Duży popyt na chińskie akcje jest nieunikniony. Zarządzający funduszami mają w portfelach za mało papierów tamtejszych spółek i na pewno wykorzystają zbliżające się IPO do uzupełnienia tych braków - powiedział Kenneth Poon, szef działu azjatyckiego rynku kapitałowego w biurze Citigroup w Hongkongu. Powszechny optymizm co chińskiej gospodarki i rynku finansowego skłania czołowe domy maklerskie do wysyłania tam doświadczonych specjalistów, by nawiązywali kontakty z działaczami politycznymi i gospodarczymi.

- Każdy bank inwestycyjny nastawiony na większe przedsięwzięcia wie, że nie przeprowadzi ich w Starej Europie, a jedynie w Nowych Chinach - uważa Christian Stracke, strateg rynków wschodzących w CreditSights, niezależnej nowojorskiej firmie analiz finansowych. Goldman Sachs w maju awansował na szefa swojego banku inwestycyjnego w Chinach Williama Wickera. Od stycznia był on przedstawicielem Texaco w Chinach, które są już drugim na świecie rynkiem naftowym po USA. ABN Amro, największy holenderski bank, wysłał właśnie do Szanghaju Jamesa Pearsona, który dotychczas kierował w centrali finansami korporacyjnymi w Azji.

Inną strategię przyjęły dwa czołowe szwajcarskie banki. W styczniu CSFB zatrudnił na stanowisku dyrektora Janice Hu, wnuczkę byłego sekretarza generalnego partii komunistycznej Hu Yaobanga. W lipcu ub.r. UBS, największy europejski bank, przyjął do pracy George?a Li, syna byłego członka biura politycznego Li Ruihuana. Ma on pomóc w rozkręcaniu interesów w Chinach, gdzie UBS nie przeprowadził ani jednego IPO od dwóch lat. Po zatrudnieniu Li, UBS został wybrany do zorganizowania razem z innymi bankami oferty China Cosco Holdings. Ta największa w Chinach kontenerowa spółka spedycyjna chce jeszcze przed wakacjami pozyskać ok. 2 mld USD ze sprzedaży akcji na giełdzie w Hongkongu.

Pierwszy był Morgan Stanley

Morgan Stanley na dobre zadomowił się w Chinach już w 1995 r., kiedy to objął 34% kapitału założycielskiego China International Capital Corp., największego w kraju banku inwestycyjnego. Bankiem tym kieruje 46-letni Levin Zhu, syn byłego chińskiego premiera Zhu Rongji. - Perspektywy rozwoju chińskiego rynku kapitałowego są bardzo dobre, zwłaszcza jeśli przyjąć, że tempo wzrostu tamtejszej gospodarki będzie utrzymywało się przez najbliższe pięć lat na poziomie 8-9% rocznie. Od sukcesu na tym rynku zależą wyniki banków inwestycyjnych w skali globalnej - uważa Gokul Laroia, szef działu azjatyckich rynków kapitałowych w Morgan Stanley.

Morgan Stanley i China International na początku października mają przeprowadzić pierwotną ofertę publiczną pekińskiego Construction Bank, wartą ok. 5 mld USD. Będzie to drugie pod względem wielkości IPO w Chinach, po sprzedaży za 5,65 mld USD w 2000 r. akcji operatora telefonii komórkowej China Unicom. Kolejną tegoroczną transakcją Morgan Stanley będzie szacowana na 1 mld USD emisja pekińskiej firmy China National Coal Group, drugiego pod względem wielkości producenta węgla w Chinach.

Reklama
Reklama

Tegoroczne chińskie oferty są wyjątkowo duże. Na sześciu transakcjach banki inwestycyjne spodziewają się zarobić 480 mln USD w porównaniu z 437 mln USD za przeprowadzenie 91 IPO w ub.r. w Chinach i w Hongkongu. W 2003 r. 71 spółek sprzedawało tam po raz pierwszy akcje. Pozyskały z rynku w sumie 7,7 mld USD, a opłaty za te usługi na rzecz banków inwestycyjnych wyniosły 260 mln USD.

Konkurencja na chińskim rynku kapitałowym jest już tak ostra, że największe banki inwestycyjne gotowe są zabiegać o transakcje, o których z góry wiadomo, że przypadną komu innemu. Chodzi o nawiązanie kontaktów z szefami przedsiębiorstw w nadziei na przyszłe zamówienia. W lutym ub.r. bankowcy z Citigroup, Deutsche Bank i JPMorgan pojechali z Hongkongu do Shenzhen starając się o zlecenie na gwarantowanie emisji wartej 500 mln USD. Każdy z nich dostał 20 minut na przedstawienie oferty przed

9-osobową komisją decydującą o przeprowadzeniu tej transakcji. Po dwóch godzinach oczekiwania w hotelowej kawiarni dowiedzieli się, że, tak jak przewidywano, emisję Shenzhen Energy Group zorganizuje JPMorgan Chase & Co. Dostał 5 z 9 głosów. Za przygotowanie tej oferty nowojorskiego banku odpowiadał Charles Li, który wcześniej przez cztery lata jako przedstawiciel konkurencyjnego Merrill Lynch pracował w organie doradczymOstrożni inwestorzy

Wszystkie duże chińskie oferty mają być przeprowadzone w ciągu najbliższych 5 miesięcy. Ich powodzenie w znacznej mierze zależy od siły rynku w tym właśnie okresie. Poza tym wartość chińskich IPO jest tak znaczna, że zarządzający funduszami będą mogli wybierać. - Inwestorzy niechętnie podejmują teraz ryzyko w obawie, że światowa konsumpcja może zacząć spadać - uważa Bing Lin z firmy State Street Global Advisors w Hongkongu, która zarządza 4 mld USD. Prawdą jest też, że przy rosnących stopach procentowych w USA i wciąż bliskich rekordowego poziomu cenach ropy naftowej wielu inwestorów ok. 20% powierzonych im do zarządzania kapitałów trzyma w gotówce.

Ostrożności inwestorów dowiodła przeprowadzona w minionym tygodniu pierwotna oferta publiczna China Shenhua Energy Co. Ten największy w Chinach producent węgla pozyskał z rynku 2,95 mld USD sprzedając akcje po cenie bliskiej dolnego poziomu ofertowych widełek. Mniejsze niż zakładano powodzenie oferty było spowodowane prognozami przewidującymi, że w przyszłym roku zakończy się trzyletnia wzrostowa tendencja cen węgla.

Reklama
Reklama

Shenhua sprzedała ponad 3 mld akcji po 7,5 dolara Hongkongu. Było to największe na świecie IPO w tym roku. Widełki ustalono na 7,25 - 9,25 HK$. Większość analityków spodziewała się ostatecznej ceny na poziomie 7,85 HK$. Tak znaczna rozpiętość widełek wskazywała na brak wiary spółki i jej doradców w siłę rynku. W rezultacie wyceniono firmę chyba trochę za nisko, bo 400 inwestorów instytucjonalnych zapisało się na 4 razy więcej akcji niż było w ofercie, a indywidualni inwestorzy w Hongkongu zamówili prawie 16 razy więcej papierów niż im oferowano. Nie znalazło to odzwierciedlenia na pierwszej sesji. Akcje spółki zadebiutowały na giełdzie w Hongkongu w minioną środę. W pierwszych notowaniach cena spadla o 2,7%, do 7,3 HK$.

Rekordowe ceny węgla i braki energii elektrycznej w największych miastach już w ub.r. skłoniły władze do ograniczenia inwestycji w przemyśle przetwórczym. Zwiększono natomiast nakłady na rozbudowę kopalni i sieci transportowych. W tym roku ma być zakończona budowa trzech linii kolejowych, a podatkami zniechęca się producentów do eksportu węgla. Ma to spowodować zaspokojenie popytu na ten surowiec na rynku wewnętrznym najszybciej rozwijającej się na świecie dużej gospodarki.

Chiny w ub.r. w jednej dziesiątej przyczyniły się do wzrostu światowej gospodarki. W I kw. ich PKB zwiększył się o 9,4%. Międzynarodowy Fundusz Walutowy przewiduje na ten rok wzrost tej siódmej na świecie gospodarki o 8,5%, ponad dwa razy szybciej niż prognozuje się dla USA.

Bloomberg

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama