Suomi Mutual jest obecne w Polsce od pięciu lat. Finowie weszli na rynek, kupując życiową spółkę Cigna (później zmieniono jej nazwę na FinLife). - Do tej pory zainwestowaliśmy w Polsce ok. 34 mln euro. Chcemy robić to dalej, bo, naszym zdaniem, polski rynek ma duży potencjał wzrostu. Zadowoleni jesteśmy także z tego, co udało się osiągnąć naszej spółce - powiedział nam wczoraj Seppo Ilvessalo, wiceprezes Suomi Mutual Life Assurance Company a także przewodniczący rady nadzorczej TUnŻ FinLife.
Priorytetowa rentowność
FinLife zebrał w I kwartale br. 38,7 mln zł, o 430% więcej niż rok wcześniej. Skokowy wzrost przychodów spółka zawdzięcza głównie współpracy z Dominet Bankiem, z którym oferuje krótkoterminowe polisy na życie i dożycie (tzw. polisy antypodatkowe, które zwalniają zyski od 19-proc. podatku Belki), a także ubezpiecza na życie jego kredytobiorców. Efekt? FinLife w krótkim czasie zdobył 1,14% udziałów w rynku.
Ale zwiększanie przychodów nie jest najważniejszym zadaniem, jakie stawiają przed spółką jej właściciele. - Zamierzamy dalej finansować rozwój FinLife, ale oczekujemy, że zacznie przynosić zyski - stwierdził Seppo Ilvessalo. Kiedy to nastąpi, skoro w I kwartale br. spółka miała 3,7 mln zł straty netto (wobec 4,4 mln zł przed rokiem)? - Wcześniej zakładaliśmy, że w tym roku, jednak zgodnie z modyfikowaną obecnie strategią, pierwsze zyski mają się pojawić w przyszłym roku - odpowiedział. Według niego, FinLife potrzebuje kolejnych trzech lat, aby przynosić 15-proc. zwrot na aktywach, uznawany za benchmark w grupie Suomi.
Na zakupy potem