Reklama

Monachijskie firmy na sprzedaż

Jeszcze pięć lat temu niemieckim fuzjom i przejęciom przewodziły firmy z Monachium - Siemens i HVB. Teraz one stają się przedmiotem przejęć, i to przez zagranicznych partnerów. Długotrwała stagnacja gospodarcza i rosnące straty tych przedsiębiorstw obniżyły ich wartość rynkową.

Publikacja: 22.06.2005 08:10

HVB Group powstała w 1998 r. w wyniku fuzji Bayerische Vereinsbank i Hypo-Bank. Teraz za 19,2 mld euro jest sprzedawana włoskiej UniCredito w ramach największej międzynarodowej fuzji bankowej w Europie. Siemens, który w 2000 r. kupił oddział części samochodowych od Mannesmanna, dwa tygodnie temu zgodził się sprzedać tajwańskiej firmie Benq dział produkujący telefony komórkowe.

W skład indeksu DAX 30 wchodzi siedem spółek mających siedziby w Monachium. Wśród nich jest największe europejskie towarzystwo ubezpieczeniowe Allianz. Łączna wartość rynkowa tych firm jest teraz mniejsza o 175 mld euro, o ponad połowę, niż w czasie giełdowego szczytu w pierwszej połowie 2000 r. Stopa bezrobocia w mieście wzrosła do 7,1% z 4,4% pięcioletniej średniej i może nadal zwiększać się, gdy mediolański UniCredito zacznie zwalniać zapowiedziane 7% niemieckiej załogi HVB.

Jak menedżerowie

niszczą spółki

Potęga gospodarcza Monachium sięgnęła szczytów, gdy Allianz w 2001 r. wydał 22 mld USD na kupno frankfurckiego Dresdner Banku. Munich Re w tym samym czasie przejęła za 4,5 mld USD hanowerską firmę ubezpieczeniową Ergo, a HVB Group zapłaciła 8,7 mld USD za Bank Austria Creditanstalt. Na tej samej fali fuzji Siemens razem z Boschem kupił od Mannesmanna za 11,6 mld euro dział produkujący części samochodowe.

Reklama
Reklama

Teraz bawarska prasa znowu dużo pisze o fuzjach, ale w zupełnie innym tonie. Największa monachijska gazeta "Sueddeutsche Zeitung" w czołówkowym artykule uspokaja, że pieniądze oszczędzających w HVB będą bezpieczne, nawet jeśli bank ten stanie się własnością włoskiej spółki. Lokalna monachijska gazeta "Muenchen Merkur" podkreśla obawy o miejsca pracy, które mogą być zlikwidowane w stolicy Bawarii. Największy niemiecki tabloid "Bild" już w tytule na pierwszej stronie pyta, jak "nasi menedżerowie niszczą nasze spółki" i w artykule wyjaśnia, że sprzedają je obcokrajowcom.

C/Z najniższy we Frankfurcie

Od początku roku zagraniczni inwestorzy poinformowali o zakupie niemieckich aktywów za 44 mld euro. To największa kwota od sześciu lat, kiedy to Vodafone dokonał wrogiego przejęcia Mannesmanna za 179 mld euro.

Średni wskaźnik cena - zysk dla 30 spółek tworzących indeks DAX wynosi teraz 15,04, w porównaniu z 37,27 z okresu szczytowej koniunktury giełdowej w marcu 2000 r. C/Z spółek z indeksu DAX jest najniższy spośród wskaźników liczonych dla firm wchodzących w skład innych czołowych indeksów giełdowych.

Kursy akcji niemieckich spółek spadają między innymi dlatego, że długotrwała gospodarcza dekoniunktura wiele firm doprowadziła do bankructwa. Poziom niespłaconego zadłużenia był w ub.r. rekordowy, a banki zostały z miliardami złych kredytów. PKB Niemiec w latach 2001-2004 rósł średnio o 0,6% rocznie, w porównaniu z 2,53% w Stanach Zjednoczonych.

To tylko globalizacja

Reklama
Reklama

Niemieckie spółki stały się bardziej narażone na przejęcia również dlatego, że odchodzi w przeszłość obowiązujący przez dziesięciolecia system wzajemnych powiązań kapitałowych i personalnych między przedsiębiorstwami. Chronił on firmy przed zakusami zagranicznych rywali. Jeszcze pięć lat temu Allianz i Munich Re miały po 25% udziałów w kapitale partnera i swoich przedstawicieli w jego władzach.

O przejęciach niemieckich spółek jest ostatnio dość głośno, ale przecież tamtejsze firmy cały czas kupują zagraniczne przedsiębiorstwa. Lufthansa finalizuje transakcję nabycia narodowego szwajcarskiego przewoźnika Swiss International Air Lines. Prezes Deutsche Banku Josef Ackermann w wywiadzie dla "Handelsblatta" zapowiada akwizycje na rynkach, gdzie jego firma już działa, ale także w nowych rejonach, bo celem strategicznym jest pozyskanie jak największej liczby klientów.

Niemieckie firmy energicznie rozwijają też własną działalność za granicą. Siemens, Continental i Volkswagen przeniosły już znaczną część produkcji do Europy Wschodniej i Azji, gdzie płace i koszty energii są bez porównania niższe. Jak słusznie zauważył Michael Schweinsteiger, 29-letni klient HVB, który właśnie skończył ekonomię na uniwersytecie w Monachium: To nazywa się globalizacja i musimy do tego przywyknąć.

Bloomberg

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama