Reklama

Sporne moce produkcyjne

Przedstawiciele polskiego rządu będą dziś próbować przekonać Neelie Kroes, unijną komisarz ds. konkurencji, że pomoc publiczna, jakiej udzielono trzem stoczniom po 1 maja 2004 roku, była zgodna z wszelkimi zasadami obowiązującymi we Wspólnocie.

Publikacja: 24.06.2005 07:58

- Jest wprawdzie parę wątpliwości, ale myślę, że wszystkie je spokojnie sobie wyjaśnimy z panią komisarz - mówi wiceminister gospodarki Małgorzata Ostrowska. Według niej, Polska ma silne argumenty.

Staną na nogi

Aby zaproponowana przez władze pomoc była zgodna z przepisami UE, musiałby jej towarzyszyć szczegółowy plan restrukturyzacji spółek, obejmujący trwałe przemiany w zakresie przemysłu. Ponadto pomoc nie mogłaby się ograniczać wyłącznie do obsługi długu i poprawy płynności finansowej przedsiębiorstwa.

W przypadku polskich stoczni KE ma wątpliwości, czy beneficjenci odpowiednio zmniejszyli zdolności produkcyjne, co kompensowałoby fakt zakłócenia konkurencji i czy ich wkład własny jest wystarczający do podjęcia się restrukturyzacji. Właśnie z tego powodu Bruksela postanowiła rozpocząć formalne postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.

- Chcemy zobaczyć plan, który przyczyni się do wzrostu rentowności przedsiębiorstw, zdolnych do stawienia czoła naciskowi konkurencji w ramach UE - powiedziała Neelie Kroes. W opinii Małgorzaty Ostrowskiej, pomoc publiczna z pewnością postawi zakłady ze Szczecina, Gdyni i Gdańska mocno na nogi. Stanie się tak nie tylko dzięki dobrej koniunkturze w przemyśle stoczniowym, ale także dzięki zawartym przez te spółki nowych kontraktów i podpisanym aneksom do starych umów.

Reklama
Reklama

Mocy nie zmniejszą?

Wiceminister gospodarki stanowczo sprzeciwia się natomiast postulatowi obniżenia zdolności produkcyjnych polskich stoczni. - Uważam, że nie musimy się na to godzić. Polska powinna podjąć walkę na forum Komisji Europejskiej o to, żeby nie dochodziło do zmniejszania mocy produkcyjnych - powiedziała PARKIETOWI Małgorzata Ostrowska.

Obniżenie zdolności produkcyjnych nie byłoby w polskim interesie, szczególnie w sytuacji, gdy stocznie mają podpisane kontrakty na najbliższych kilka lat. Efektem mogłoby być nawet niewywiązanie się z umów z armatorami i narażenie spółek na wysokie kary.

- I tak właśnie będę rozmawiała z panią Neelie Kroes - dodała wiceminister. Jej zdaniem postawiony wymóg zmniejszenia mocy produkcyjnych to efekt nacisków ze strony konkurencji - np. stoczni z Hiszpanii lub Niemiec.

Przypomnijmy, że KE zakwestionowała kiedyś pomoc publiczną przyznaną właśnie stoczniom niemieckim i hiszpańskim, a także francuskiemu Alstomowi. W efekcie stocznie z Niemiec zapłaciły karę, a hiszpańskie splajtowały.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama