Thain udzielił wywiadu dziennikowi "Wall Street Journal", z którego wynika, że nowojorska giełda zamierza aktywnie konkurować w globalnej rzeczywistości. - Dzięki nowym technologiom można obracać papierami wartościowymi praktycznie 24 godziny na dobę, a dokonywanie transakcji drogą elektroniczną stało się dużo prostsze - sugerował szef NYSE. Fizyczne miejsce dokonywania operacji przestało być ważne. Dzisiejszy konsument domaga się szybszych i tańszych operacji na rynkach kapitałowych, i to nie tylko akcji, ale także innych instrumentów finansowych. W tej sytuacji, zdaniem Thaina, konsolidacja rynku giełdowego wydaje się kwestią nieuniknioną.
Na globalnych rynkach kapitałowych już dzieje się bardzo wiele. Zaledwie dwa miesiące temu dwa największe amerykańskie rynki NYSE oraz Nasdaq Stock Market poinformowały o planach przejęcia swoich mniejszych elektronicznych konkurentów. Miesiąc wcześniej upublicznił się jeden z największych rynków opcji International Securities Exchange Inc. W Europie zakusy na London Stock Exchange mają rywalizujące z nią Deutsche Boerse i Euronext. Thain, były dyrektor domu maklerskiego Goldman Sachs Group, przewiduje, że w ciągu sześciu do dziewięciu miesięcy NYSE będzie w stanie wejść na giełdę i sfinalizować zakup elektronicznego rynku Archipelago Holdings. Nowojorska giełda nie zamierza na tym poprzestać. Dalsze plany to rozszerzenie oferty obrotu instrumentami pochodnymi. Obecnie opcje stanowią zaledwie margines oferty NYSE. Na rynku amerykańskim w derywatach specjalizuje się przede wszystkim giełda Amex oraz instytucje chicagowskie.
Według ekspertów cytowanych przez "Wall Street Journal", to przede wszystkim elektroniczny obrót akcjami wymusza zmiany na rynku. Aby konkurować w nowej rzeczywistości, giełdy nastawiają się na zysk, łączą się z innymi podmiotami i same emitują własne akcje. - W tym dzikim świecie, w którym żyjemy, to właśnie duże jest piękne - cytuje "WSJ" Roberta A. Schwartza, profesora finansów nowojorskiego Baruch College.
(Nowy Jork)