Virt-x ruszyła w Londynie w 2001 r. Wówczas to spółka SWX, właściciel giełdy w Szwajcarii, postanowiła umożliwić klientom tej platformy obrót akcjami wszystkich 26 spółek (m.in. potentata finansowego UBS czy giganta branży spożywczej Nestle) należących do głównego wskaźnika rynku w Zurychu. Celem nr 1 było przyciągnięcie inwestorów z londyńskiego City, a ambicje twórców projektu sięgały nawet konkurowania z London Stock Exchange, czyli największą tradycyjną giełdą w Europie.

Plany spełzły jednak na niczym i w 2003 r. obrót na Virt-x w Londynie zawieszono. Podobne klęski poniosły zresztą również inne elektroniczne platformy, które powstawały na początku obecnej dekady na fali internetowej hossy (np. zarządzana przez J.P. Morgan - Jiway). Jako główny powód zamknięcia działalności na Wyspach Szwajcarzy podali niezrealizowanie jednego z głównych celów, czyli zagarnięcia 10% dziennych obrotów akcjami spółek z indeksu Dow Jones Stoxx 600, grupującego czołowe firmy europejskie. Jednak biura Virt-x w Londynie pozostały i, co najważniejsze, spółka nie utraciła statusu giełdy.

Teraz przyszedł czas na drugie podejście, ale Szwajcarzy nie mają już tak ambitnych planów. - Chcemy wznowić projekt Virt-x w Londynie przede wszystkim po to, by dać naszym klientom w Szwajcarii możliwość alternatywnego inwestowania. Nie spodziewamy się jednak gwałtownego wzrostu obrotów i płynności - mówi Peter Keller, prezes Virt-x, członek komitetu wykonawczego SWX Group. Podkreśla jednak, że na razie przedsięwzięcie jest w początkowej fazie i zostanie poddane konsultacjom na rynku. - Zobaczymy, czy inwestorzy poprą ten plan - dodaje.

SWX musi szukać nowych rozwiązań. Proces konsolidacji europejskiego sektora giełdowego postępuje, a tymczasem w Zurychu obroty spadają. Wartość handlu akcjami, obligacjami, jednostkami funduszy i derywatami na tym parkiecie spadła w maju o 26%, do 112,9 mld franków szwajcarskich (90,3 mld USD).

Bloomberg