Komisja musi jednak ponieść konieczne ryzyko. W przeciwnym razie emitenci i inni uczestnicy rynku kapitałowego nie będą wiedzieli, co robić. Wydaje się to istotne, ponieważ największe zmiany dotyczą ofert pierwotnych, a tych może być w tym roku jeszcze kilkadziesiąt. Komisja czekała na ostatnią chwilę z przygotowaniem interpretacji, ponieważ jeszcze w maju liczyła, że ustawy wejdą w życie w terminie. Choć dokument opisujący, kiedy stosować dyrektywę, a w jakich przypadkach polskie prawo, jest niezbyt obszerny, powstawał kilka tygodni. Dlaczego? Ponieważ pojawiło się wiele wątpliwości.
Kontrowersje może wzbudzać np. procedura wstrzymywania ofert przez KPWiG. W tym przypadku, jak się dowiedzieliśmy, ma być stosowane nadal polskie prawo. Komisja dzięki temu będzie mogła blokować oferty polskich spółek, jeśli zajdą do tego przesłanki. Nie będzie jednak w stanie tego zrobić w przypadku emitentów zagranicznych, którzy zechcą zadebiutować na GPW na podstawie jednolitego paszportu europejskiego. To reguluje dyrektywa, która jest inna niż polskie prawo.
Oferujący się nie boją
KPWiG wysłała swoją interpretację do Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej, Rady Legislacyjnej, a także Rządowego Centrum Legislacji. UKiE nie miał zastrzeżeń, ale zaznaczył, że wiążąca będzie dla niego opinia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Wciąż trwają konsultacje z RL. RCL natomiast poleciło Komisji... UKiE. Do czasu zakończenia uzgodnień Komisja nie chce ujawnić swojego stanowiska.
Mimo całego zamieszania wokół ustaw spokojni są oferujący. - Nie obawiamy się. Bez względu na polskie prawo będzie obowiązywać nowa forma trzyczęściowego prospektu. Co do szczegółów powinno być podobnie. Te zresztą omawiane będą z Komisją już po złożeniu dokumentu do zatwierdzenia - tłumaczy Paweł Roszczyk, dyrektor departamentu rynków kapitałowych CDM Pekao. Wtóruje mu Grzegorz Leszczyński, prezes Internetowego Domu Maklerskiego. - Do tworzenia prospektów będziemy stosować przepisy dyrektywy europejskiej. Myślę, że poradzimy sobie ze zmianami - podkreśla.