Środowe notowania dostarczyły jednak nie tylko korzystnych wrażeń. Uwagę zwracało tego dnia zmniejszenie szerokości rosnącego rynku. W górę poszły ceny mniej niż połowy firm, a indeks cenowy zyskał jedynie symbolicznie. Nie można winić za to jedynie Pekabeksu, który spadł wtedy o połowę, bo tę zniżkę w dużym stopniu zrównoważył skok kursu Elzabu. Zresztą tak samo można byłoby kwestionować wcześniejszy wzrost wartości "cenówki", na który wpłynął w pewnym stopniu Tras Tychy. Wskaźnik A/D Line, pokazujący relację pomiędzy liczbą spółek zyskujących i tracących na wartości na poszczególnych sesjach, przestał rosnąć już 7 czerwca.
Ostatnie sesje potwierdziły też obserwacje z poprzednich tygodni - kluczowe dla koniunktury na naszym parkiecie są banki oraz sytuacja na zagranicznych giełdach. Oba czynniki przestały sprzyjać polskim akcjom. Potencjał wzrostowy, wynikający z planowanego połączenia Pekao z BPH, wyczerpał się, indeksy światowe zaś zaczęły tracić na wartości.
S&P 500 wyznacza kierunek
Od półtora roku utrzymuje się wyraźna korelacja zmian na warszawskim parkiecie z notowaniami S&P 500. Oba rynki od wiosny 2004 r. zrobiły niewielki postęp. WIG20 od ustanowionego wtedy szczytu zyskał do dziś ok. 8,5%, S&P 500 ok. 3,5%. Kolejne dołki i górki na obu wykresach wypadają prawie w identycznym czasie. Dość nieoczekiwana zniżka S&P 500 na czwartkowej sesji sprowadziła indeks do najniższego poziomu od półtora tygodnia. Trudno ją było tłumaczyć jedynie ceną ropy naftowej - w czwartek nie padł kolejny rekord, a jedynie został wyrównany poprzedni. W związku z tym wyraźną przecenę w Stanach Zjednoczonych należy odbierać jako oznakę zmieniających się nastrojów. Do tej pory inwestorzy mieli raczej skłonność do pozytywnego interpretowania napływających wiadomości.
Na naszym rynku pewne nadzieje można byłoby wiązać z reakcją na zapowiedzi Kęt dotyczące wyników za II kwartał. Kurs wyraźnie podskoczył, choć spółka zarobi mniej niż w tym samym okresie poprzedniego roku. Widać, że inwestorzy obawiali się gorszych wiadomości. W efekcie kurs przez ostatnie miesiące spadł o 30%. Zwyżka z ostatnich dni pozwoliła tę stratę ograniczyć do 20%. Różnica między notowaniami Kęt a wielu innych dużych spółek jest jednak taka, że kurs Kęt znajdował się w okolicach 2-letniego minimum, ceny banków zaś, KGHM, TVN, Agory czy PKN są blisko poprzednich szczytów lub nawet je pokonały. Dlatego trudno oczekiwać, by takie reakcje, jak w przypadku Kęt, pojawiły się w odniesieniu do tych firm.