Reklama

Dobra passa przerwana

Seria pięciu kolejnych tygodni wzrostu notowań na warszawskiej giełdzie została przerwana. Stało się to w momencie, kiedy wydawało się, że tegoroczny szczyt jest w zasięgu ręki. Takie wrażenie powstało po wyraźnej zwyżce z ostatniej środy.

Publikacja: 27.06.2005 09:36

Środowe notowania dostarczyły jednak nie tylko korzystnych wrażeń. Uwagę zwracało tego dnia zmniejszenie szerokości rosnącego rynku. W górę poszły ceny mniej niż połowy firm, a indeks cenowy zyskał jedynie symbolicznie. Nie można winić za to jedynie Pekabeksu, który spadł wtedy o połowę, bo tę zniżkę w dużym stopniu zrównoważył skok kursu Elzabu. Zresztą tak samo można byłoby kwestionować wcześniejszy wzrost wartości "cenówki", na który wpłynął w pewnym stopniu Tras Tychy. Wskaźnik A/D Line, pokazujący relację pomiędzy liczbą spółek zyskujących i tracących na wartości na poszczególnych sesjach, przestał rosnąć już 7 czerwca.

Ostatnie sesje potwierdziły też obserwacje z poprzednich tygodni - kluczowe dla koniunktury na naszym parkiecie są banki oraz sytuacja na zagranicznych giełdach. Oba czynniki przestały sprzyjać polskim akcjom. Potencjał wzrostowy, wynikający z planowanego połączenia Pekao z BPH, wyczerpał się, indeksy światowe zaś zaczęły tracić na wartości.

S&P 500 wyznacza kierunek

Od półtora roku utrzymuje się wyraźna korelacja zmian na warszawskim parkiecie z notowaniami S&P 500. Oba rynki od wiosny 2004 r. zrobiły niewielki postęp. WIG20 od ustanowionego wtedy szczytu zyskał do dziś ok. 8,5%, S&P 500 ok. 3,5%. Kolejne dołki i górki na obu wykresach wypadają prawie w identycznym czasie. Dość nieoczekiwana zniżka S&P 500 na czwartkowej sesji sprowadziła indeks do najniższego poziomu od półtora tygodnia. Trudno ją było tłumaczyć jedynie ceną ropy naftowej - w czwartek nie padł kolejny rekord, a jedynie został wyrównany poprzedni. W związku z tym wyraźną przecenę w Stanach Zjednoczonych należy odbierać jako oznakę zmieniających się nastrojów. Do tej pory inwestorzy mieli raczej skłonność do pozytywnego interpretowania napływających wiadomości.

Na naszym rynku pewne nadzieje można byłoby wiązać z reakcją na zapowiedzi Kęt dotyczące wyników za II kwartał. Kurs wyraźnie podskoczył, choć spółka zarobi mniej niż w tym samym okresie poprzedniego roku. Widać, że inwestorzy obawiali się gorszych wiadomości. W efekcie kurs przez ostatnie miesiące spadł o 30%. Zwyżka z ostatnich dni pozwoliła tę stratę ograniczyć do 20%. Różnica między notowaniami Kęt a wielu innych dużych spółek jest jednak taka, że kurs Kęt znajdował się w okolicach 2-letniego minimum, ceny banków zaś, KGHM, TVN, Agory czy PKN są blisko poprzednich szczytów lub nawet je pokonały. Dlatego trudno oczekiwać, by takie reakcje, jak w przypadku Kęt, pojawiły się w odniesieniu do tych firm.

Reklama
Reklama

Od połowy maja straty z poprzednich trzech miesięcy odrabia indeks cenowy. Udało się je zredukować w dwóch trzecich. Wykres "cenówki" zatrzymał się zatem w bardzo ważnym miejscu - wyznaczonym przez 61,8-proc. zniesienie spadku trwającego od lutego do maja. Była to najmocniejsza zniżka w rozpoczętej na jesieni 2002 r. hossie. Z tego punktu widzenia można ją traktować jako zapowiedź trwalszej dekoniunktury. Taką hipotezę potwierdza sygnał sprzedaży na miesięcznym MACD, który w przeszłości bardzo trafnie wskazywał na nadejście złych czasów dla posiadaczy akcji. Spadek tygodniowego MACD poniżej poziomu równowagi również wskazuje na zmianę głównej tendencji. Czy ostatni wzrost nie przeczy pesymistycznym zapatrywaniom?

Obserwacja zachowania rynków pozwala na stwierdzenie, że pierwsza korekta w nowym trendzie zazwyczaj jest silna i doprowadza do odrobienia większości strat. Wśród inwestorów pojawia się przekonanie, że wracają dobre czasy i znów jest szansa na zyski. Tak można było odebrać ton komentarzy po środowych notowaniach. Przemawiała za tym znacząca redukcja ujemnej bazy na kontraktach terminowych na WIG20, która często jest dobrym probierzem nastrojów rynkowych.

Co dalej?

O rozwoju zdarzeń na naszym parkiecie w dłuższym terminie najwięcej powie dalsze zachowanie indeksu WIG-Banki. Po przełamaniu marcowego szczytu w rejonie 37,5 tys. pkt, zamiast wzmocnienia trendu widzimy coraz większe trudności z dalszym wzrostem. Ponad oporem indeksOd tego czasu notowania podniosły się o ok. 700 pkt, czyli niecałe 2%. Wraz z obecną na tygodniowym MACD negatywną dywergencją tworzy to niekorzystny obraz sektora. Teraz pozostaje czekać na test bariery 37,5 tys. pkt. Jeśli kupujący zdołają ją obronić, szanse na podtrzymanie dobrej koniunktury pozostaną realne. Jeśli indeks wróci poniżej tego poziomu, pojawi się groźba trwalszej wyprzedaży. Mogłaby ona sprowadzić notowania nawet w rejon 33,5 tys. pkt.

Oprócz banków w centrum uwagi pozostaną KGHM oraz PKN. Skorzystały one w ostatnich tygodniach na nieco zaskakującym - w kontekście umacniającego się dolara i publikacji wielu informacji świadczących o słabnącej aktywności światowej gospodarki - wzroście cen miedzi i ropy. Co interesujące, dyskusja wokół surowców "kręciła" się głównie wokół niedoborów po stronie podaży i obaw z tym związanych. Mniej mówiło się o rosnącym popycie. Ten podbijał notowania w poprzednich falach zwyżkowych. Prognoza OPEC wzrostu zapotrzebowania na ropę w tym roku mówi o wzroście o 2,16%, wobec 3,3% w 2004 r. Poprzednia prognoza mówiła o tegorocznym wzroście na poziomie 2,21%.

Taka sytuacja skłania do poważnych obaw o możliwość utrzymania się dobrej koniunktury na rynku towarowym. Istnieje zagrożenie, że inwestorzy operujący na nim z opóźnieniem zareagują na wzrost wartości dolara. Takim katalizatorem mógłby się stać spadek euro poniżej bariery 1,2 USD. To umocniłoby trwający od początku roku trend i wskazywałoby na jego trwałość. Od tego byłby już tylko krok do odważniejszych decyzji o zamykaniu długich pozycji na surowcach. Notowania zarówno PKN, jak i KGHM mogłyby na tym ucierpieć.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama