Seria spadkowych sesji zakończyła się wczoraj na trzech. WIG20 zyskał niecały 1% - bardzo podobna była skala zwyżki na czołowych światowych giełdach. Wzrost rynek największych spółek zawdzięcza przede wszystkim bankom. Z pięciu spółek z tej branży wchodzących w skład WIG20 na wartości zyskały akcje czterech, średnio o 2,3% (kurs BPH wzrósł w porównaniu z kursem odniesienia, który był niższy od poniedziałkowego zamknięcia ze względu na odłączenie prawa do dywidendy). Jedynie Pekao nie nadążyło za resztą stawki. Inwestorzy nie chcą na razie zapłacić więcej niż 150 zł za te akcje. Wykres kursu nie przekroczył w czerwcu jeszcze tegorocznego maksimum z lutego. Rynek uznaje, że na te chwilę połączenie z BPH został już zdyskontowane w wystarczający sposób. Nie tylko z tego powodu trudno oczekiwać, żeby to właśnie dzięki temu sektorowi doszło na wykresie WIG20 do skutecznego ataku na 2118,5 pkt (szczyt z 25 lutego). Zdaniem analityków, walory banków są przewartościowane. W najmniejszym stopniu - BPH i Pekao. Kursy giełdowe obydwu banków są wyższe o 3-4% od średnich wycen (cen docelowych) opublikowanych w maju i czerwcu. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia, kiedy WIG20 budował szczyt przed czterema miesiącami. BZ WBK (wczorajsze zamknięcie jest najwyższe w historii) jest notowany 5% powyżej średnich wycen, cena akcji PKO BP przekracza szacunki analityków o 6,4%. W największym stopniu rynek przecenia walory BRE Banku (o 14%), ale podstawą tego twierdzenia jest tylko jedna rekomendacja, opublikowana pod koniec kwietnia.

O bardzo zmiennych nastrojach w gornie największych inwestorów przekonuje zachowanie akcji TP. Po dwóch sesjach wyraźnych spadków wczoraj ich kurs podskoczył prawie 3%. I spółka, i cała europejska branża telekomunikacyjna bronią się przed bessą. Indeks sektora wyliczany przez agencję Bloomberg zyskał we wtorek 1,3%. Tym samym obronił się przed wybiciem w dół z konsolidacji i osiągnięciem najniższego poziomu w tym roku.