Obniżce stóp towarzyszyła zmiana nastawienia w polityce pieniężnej z neutralnego na łagodne. Analitycy odebrali to jako zapowiedź kolejnych cięć stóp. Według prezesa NBP Leszka Balcerowicza, zmiana nastawienia nie musi jednak wiązać się z kolejnymi obniżkami. - Łagodne nastawienie nie oznacza zapowiedzi obniżek stóp - powiedział przewodniczący RPP na konferencji po jej posiedzeniu. Przypomniał, że łagodne nastawienie mówi o tym, że "obecnie obniżki stóp są bardziej prawdopodobne niż podwyżki".
Zdecydował słaby wzrost
Jakie były powody obniżki? Komunikat po spotkaniu Rady wskazuje na słabsze niż dotychczas prognozy wzrostu w Europie Zachodniej i wyższe niż dotychczas prognozy cen ropy. Z dokumentu można jednak wywnioskować, że praktycznie jedyny powód to słabsze od oczekiwanych dane na temat PKB w pierwszym kwartale. Przypomnijmy, że według GUS tempo wzrostu gospodarczego wyniosło zaledwie 2,1%. Analitycy spodziewali się, że będzie w okolicach 3%. - Ta rozbieżność ma wpływ również na kolejne kwartały - zaznaczyła Halina Wasilewska-Trenkner z RPP. Jednak według Balcerowicza, kiepskie dane na temat pierwszego kwartału nie przesądzają o tempie wzrostu w drugiej połowie roku. - Nie ma podstaw do przyjmowania tezy o trwałym obniżeniu tempa wzrostu - stwierdził szef banku centralnego.
Przedstawiciele RPP wskazywali, że są sygnały ożywienia inwestycyjnego. - Wiemy, że są środki na inwestycje w sektorze rządowym i samorządowym - powiedziała H. Wasilewska-Trenkner, która, zanim znalazła się w radzie, była wiceministrem finansów. Według niej, te pieniądze zostaną wydane w drugiej połowie roku. Podmioty sektora publicznego potrzebują na proces inwestycyjny więcej czasu ze względu na procedury związane z ustawą o zamówieniach publicznych.
Mniejsza presja