Reklama

Troska o wzrost gospodarczy

Rada Polityki Pieniężnej obniżyła na zakończonym wczoraj posiedzeniu wszystkie stopy procentowe o 50 punktów bazowych. Podstawowa stopa tygodniowych operacji otwartego rynku wynosi od dziś 5% i jest najniższa w historii.

Publikacja: 30.06.2005 07:16

Obniżce stóp towarzyszyła zmiana nastawienia w polityce pieniężnej z neutralnego na łagodne. Analitycy odebrali to jako zapowiedź kolejnych cięć stóp. Według prezesa NBP Leszka Balcerowicza, zmiana nastawienia nie musi jednak wiązać się z kolejnymi obniżkami. - Łagodne nastawienie nie oznacza zapowiedzi obniżek stóp - powiedział przewodniczący RPP na konferencji po jej posiedzeniu. Przypomniał, że łagodne nastawienie mówi o tym, że "obecnie obniżki stóp są bardziej prawdopodobne niż podwyżki".

Zdecydował słaby wzrost

Jakie były powody obniżki? Komunikat po spotkaniu Rady wskazuje na słabsze niż dotychczas prognozy wzrostu w Europie Zachodniej i wyższe niż dotychczas prognozy cen ropy. Z dokumentu można jednak wywnioskować, że praktycznie jedyny powód to słabsze od oczekiwanych dane na temat PKB w pierwszym kwartale. Przypomnijmy, że według GUS tempo wzrostu gospodarczego wyniosło zaledwie 2,1%. Analitycy spodziewali się, że będzie w okolicach 3%. - Ta rozbieżność ma wpływ również na kolejne kwartały - zaznaczyła Halina Wasilewska-Trenkner z RPP. Jednak według Balcerowicza, kiepskie dane na temat pierwszego kwartału nie przesądzają o tempie wzrostu w drugiej połowie roku. - Nie ma podstaw do przyjmowania tezy o trwałym obniżeniu tempa wzrostu - stwierdził szef banku centralnego.

Przedstawiciele RPP wskazywali, że są sygnały ożywienia inwestycyjnego. - Wiemy, że są środki na inwestycje w sektorze rządowym i samorządowym - powiedziała H. Wasilewska-Trenkner, która, zanim znalazła się w radzie, była wiceministrem finansów. Według niej, te pieniądze zostaną wydane w drugiej połowie roku. Podmioty sektora publicznego potrzebują na proces inwestycyjny więcej czasu ze względu na procedury związane z ustawą o zamówieniach publicznych.

Mniejsza presja

Reklama
Reklama

Uzasadniając podjętą wczoraj decyzję, przedstawiciele banku centralnego koncentrowali się raczej na perspektywach wzrostu, nie zaś inflacji. - Wszystkie oceny wskazują, że presja inflacyjna uległa zmniejszeniu - powiedziała jednak H. Wasilewska-Trenkner. Czy aż w takim stopniu, by były szanse na realizację scenariusza deflacji, o jakim mówił pod koniec ubiegłego tygodnia Krzysztof Rybiński, wiceprezes banku centralnego? - To nie była oficjalna projekcja NBP - skomentował L. Balcerowicz.

Będą ciąć dalej

Wypowiedzi członków RPP wskazywały, że obniżka stóp oznacza dostosowanie ich poziomu do ścieżki wzrostu gospodarczego niższej niż oczekiwany jeszcze miesiąc temu. Analitycy są jednak zdania, że szybko doczekamy się kolejnych cięć stóp. Zdaniem Ryszarda Petru, głównego ekonomisty Banku BPH, w lipcu i sierpniu możemy być świadkami obniżek stóp o 25 punktów bazowych. To by oznaczało, że jeszcze przed wyborami podstawowa stopa procentowa wynosiłaby 4,5%. - Decyzje Rady będą zależały od bieżących danych na temat produkcji - ocenił R. Petru. Według niego, cięcia stóp unikniemy tylko wówczas, gdyby okazało się, że aktywność przemysłu jest wyraźnie powyżej oczekiwań.

Wojciech Kuryłek, ekonomista Kredyt Banku, również dopuszcza możliwość kolejnej obniżki już w lipcu. Jego zdaniem, skala może być jednak większa i w końcu roku podstawowa stopa procentowa może znaleźć się nawet na poziomie 4%. W. Kuryłek jako jedyny z analityków ankietowanych w ubiegłym tygodniu przez PARKIET trafnie przewidział zarówno wielkość obniżki, jak i zmianę nastawienia na zakończonym wczoraj posiedzeniu RPP. Niektórzy analitycy są jednak mniej optymistyczni. Paweł Durjasz z PZU komentował po wczorajszej decyzji Rady, że spodziewa się jeszcze jednego cięcia - o 25 punktów. Zdaniem Stanisława Kluzy z Banku Gospodarki Żywnościowej, kolejne obniżki stóp będą wolniejsze. - O ich skali zadecyduje kondycja finansów publicznych, a także stabilność polityczna po jesiennych wyborach - stwierdził S. Kluza.

Atrakcyjne papiery i złotyPerspektywy kolejnych obniżek stóp sprawiają, że rośnie atrakcyjność polskich papierów skarbowych i złotego. Według Mateusza Szczurka, głównego ekonomisty ING Banku Śląskiego, wczorajsza decyzja RPP to znakomita decyzja dla rynku długu. Na wiadomość o obniżce rentowność papierów skarbowych spadła o kilkanaście punktów bazowych. Na koniec dnia dochodowość papierów dwuletnich była na poziomie 4,54%, a pięcioletnich - 4,62%. Papiery 10-letnie dawały 4,62% zysku w skali roku. Co dalej? - Dalsze rozluźnianie polityki pieniężnej jest już w dużej mierze zdyskontowane. Jest jeszcze miejsce na wzrost cen obligacji, ale już w niewielkim stopniu. Dotyczy to głównie papierów dwuletnich - powiedział Arkadiusz Garbarczyk, analityk BRE Banku. Jego zdaniem, na przeszkodzie wzrostowi kursu złotego może natomiast stać niepewna sytuacja przed wyborami.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama