Potwierdziła się teza, że kierowcy tankujący na polskich stacjach powinni obawiać się o silniki swoich samochodów, a szara strefa kwitnie. Co więcej - sądy rzadko karzą przestępców paliwowych lub wymierzają im niskie kary.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przygotował raport na potrzeby polskiego rządu i Komisji Europejskiej. - Co prawda średnie wyniki kontroli jakości paliw mieszczą się w normach, jednak niepokój wzbudza fakt, że w obrocie znajduje się paliwo, w którym zawartość substancji szkodliwych dla ludzi i silnika jest kilkunastokrotnie przekroczona - taki wniosek z badania mogli przeczytać wczoraj ministrowie. W ubiegłorocznych kontrolach zbadano 3395 próbek pobranych na 1866 stacjach benzynowych (w Polsce działa ok. 7 tys. obiektów). Średnio 11,2% próbek nie spełniało norm jakości, które są określone w rozporządzeniu resortu gospodarki. W zeszłym roku, na wniosek Polskiej Izby Paliw Płynnych, przebadano nie tylko paliwa sprzedawane na stacjach, ale też w niektórych hurtowniach. Zanalizowano 160 próbek, zebranych z 60 hurtowni paliw. Aż w 17,5% parametry były przekroczone. Największe nieprawidłowości, zarówno na stacjach paliwowych, jak i w hurtowniach, odnotowano w przypadku oleju napędowego. Sytuacja ta nie dziwi, gdyż przestępcy paliwowi kupują różnego rodzaju oleje, w tym ciężkie (odprowadza się od nich niewielką akcyzę), mieszają je i sprzedają właścicielom stacji. Najczęściej kwestionowanym parametrem była zawartość siarki (rekord stanowiło siedemnastokrotne przekroczenie normy).

Jeszcze bardziej niepokojący jest fakt, że mimo stwierdzenia wielu nieprawidłowości przez Inspekcję Handlową i wszczęcia przez prokuratury 287 postępowań w związku z przestępstwami paliwowymi, tylko 63 sprawy skierowano do sądów. A te skazały do tej pory zaledwie 29 osób, a 22 ukarały niewielkimi grzywnami (od 200 zł do 6 tys. zł). 6 osób skazano na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu.