Reklama

"Kotłownie" pracują pełną parą

Ponad 25 tys. zł przekazał mieszkaniec Jeleniej Góry zagranicznej firmie, która zaproponowała mu inwestycję w akcje amerykańskiej spółki. Skuszony ponadprzeciętnym zyskiem, dał się przekonać. Kiedy się zorientował, że ma do czynienia z oszustami, było już za późno na cofnięcie przelewu.

Publikacja: 01.07.2005 07:58

Goldmill Wagner Associates (GWA), firma zarejestrowana na Kostaryce, kontaktuje się z potencjalnymi klientami przez internet lub telefonicznie. Namawia na kupno papierów wartościowych. Kiedy otrzymuje pieniądze, znika z pola widzenia. Taką działalność w świecie finansów określa się mianem kotłowni (ang. - boiler room). Ostrzeżenie o działalności GWA można było znaleźć na stronie internetowej komisji papierów wartościowych z Hongkongu. Od kilku dni widnieje także na stronie KPWiG.

Zdobyć zaufanie klienta

Mieszkaniec Jeleniej Góry pierwszy telefon otrzymał w październiku 2004 r. Pracownik GWA - Charles Windsor - przedstawił naszemu czytelnikowi ofertę firmy i zapewnił, że posiada ona licencję. Zachęcał do kupna akcji z amerykańskiego rynku pozagiełdowego. Jeleniogórzanin nie zdecydował się na współpracę. Po raz kolejny przedstawiciel GWA zadzwonił miesiąc później. Rekomendowane wcześniej akcje były już dużo droższe, więc zaproponował inne. Podobnych telefonów było około 10. Na początku czerwca, mając w pamięci trafność wcześniejszych rekomendacji, czytelnik dał się namówić na inwestycję. Mailem otrzymał dokumenty potrzebne do założenia rachunku, numer konta bankowego oraz informacje o spółce Zynex International, której akcje miały być przedmiotem inwestycji.

Rośnie jak na drożdżach

Zynex to niewielka spółka działająca w sektorze nowych technologii. Szczątkowe informacje na jej temat można znaleźć w renomowanych serwisach finansowych. Agencja Bloomberg podaje, że akcje Zynex znajdują się w obrocie pozagiełdowym od sierpnia 2004 roku. Pierwsze transakcje nimi zawierano po 0,1 USD. Obecnie kurs wynosi 5,7 USD. Przez 10 miesięcy podrożały więc o 5600%. Stopa zwrotu powala na kolana. Problem w tym, że przez owe 10 miesięcy transakcje zawierano tylko na 30 sesjach! W tym czasie tylko dwukrotnie wartość obrotu przekroczyła 10 tys. dolarów. W sumie w całym okresie obroty wyniosły... 142 tys. dolarów, czyli około 475 tys. zł. Płynność - symboliczna - pozwala na manipulowanie kursem.

Reklama
Reklama

2 tys. akcji Zynex

8 czerwca nowo pozyskany klient GWA podpisał przelew na ponad 8 tys. dolarów. Niestety, dopiero kilka godzin później postanowił dokładniej sprawdzić firmę Goldmill Wagner Associates. Okazało się, że jest wymieniona w dziale Boiler Room Operations na stronie internetowej The Securities and Futures Commission - nadzorcy rynku papierów wartościowych i instrumentów pochodnych w Hongkongu. Inwestor próbował cofnąć przelew. Jednak pieniądze były już na koncie beneficjenta. 10 czerwca otrzymał z GWA potwierdzenie nabycia 2 tys. akcji firmy Zynex po 4 dolary każda. Za zrealizowanie transakcji pobrano 120 dolarów (1,5%) prowizji. Co dziwne, z serwisów informacyjnych wynika, że od 2 do 22 czerwca akcjami firmy nie zawarto żadnej transakcji. Przed i po tym okresie dochodziło do nich, ale po cenie 5,4 i 5,7 USD. Ostatnia transakcja po 4 dolary (i na 2000 akcji) miała miejsce... na początku maja.

Odzyskać pieniądze

Do dziś inwestor stara się o zwrot pieniędzy. Wysyła e-maile z prośbą o sprzedaż akcji, dzwoni. My również zadzwoniliśmy - nikt nie odebrał telefonu. Czytelnik w odpowiedzi otrzymał tylko dwa listy z GWA. W jednym poinformowano go, że jego opiekun został przeniesiony do innego oddziału, w drugim zapytano o cenę, po jakiej chciałby się pozbyć papierów. Do sprzedaży na razie jednak nie doszło. Inwestor obawia się, że w najlepszym wypadku zostanie z 2 tys. mocno przecenionych akcji. Kotłownie często bowiem działają w następujący sposób: mocno windują kursy spółek o bardzo małej kapitalizacji, a następnie, po wysokich cenach sprzedają nabyte akcje "złowionym" inwestorom.

Jeleniogórzanin o fakcie poinformował komisje papierów wartościowych w Polsce i w Hongkongu. Te, z uwagi na siedzibę GWA, nie mają dużego pola manewru i raczej nie pomogą w odzyskaniu pieniędzy.

KPWiG ostrzegaDziałalność GWA w Polsce jest niezgodna z prawem. Firma nie posiada licencji KPWiG ani nie znajduje się na liście firm, których zamiar rozpoczęcia działalności maklerskiej na terytorium RP został zgłoszony przez zagraniczny organ nadzoru. Jak się ustrzec przed wpadnięciem do "kotłowni"? Przede wszystkim należy bardzo ostrożnie podchodzić do firm, które kontaktują się z nami telefonicznie i zapewniają wysokie zyski. Najlepiej korzystać z usług licencjonowanych pośredników. O tym, czy posiadają oni odpowiednie zezwolenia, można się dowiedzieć u nadzorców z ich krajów - poinformował Łukasz Dajnowicz, rzecznik KPWiG. Jeżeli ktoś zostanie oszukany, to powinien jak najszybciej powiadomić Komisję i media. Trzeba przestrzec inne osoby. Komisja może wciągnąć do współpracy organy ścigania w kraju (policję, prokuraturę) lub skorzystać z pomocy swoich zagranicznych odpowiedników - dodał rzecznik.

Reklama
Reklama

Boiler room

Boiler room (czyli "kotłownia") to jedna z najstarszych i najbardziej skutecznych form działalności w branży usług finansowych. Pierwsze powstały w początkach XX wieku, kiedy w wyniku rosnącej popularności telefonów pojawiła się cała armia natrętów wydzwaniających do ludzi i wciskających im papiery wartościowe wątpliwej jakości.

Martin S. Fridson - Złudzenia Inwestora

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama