Fundusze zagraniczne sprzedawane w Polsce działają według unijnej dyrektywy, której podlegają też krajowe fundusze otwarte. Powinny więc zapewniać podobne standardy bezpieczeństwa powierzonych pieniędzy.
KPWiG zwraca jednak uwagę, że w niektórych obszarach funkcjonowanie zagranicznych podmiotów może się różnić od standardów przyjętych w Polsce, do których inwestorzy są przyzwyczajeni. Chodzi m.in. o informacje dotyczące opłat.
Uwaga na opłaty
Bardzo często zdarza się, że fundusze zagraniczne podają tylko stawkę za zarządzanie, a nie - jak to jest w krajowych podmiotach - łączne koszty obciążające aktywa. Do tego dochodzą jeszcze inne opłaty, tzw. administracyjne (np. prowizje maklerskie, podatki, koszty marketingu). Zdarza się, że fundusze informują w prospekcie, że takie opłaty są pobierane, ale nie podają, jaka jest dopuszczalna wysokość stawek.
Inny może być też sposób naliczania opłat. W Polsce, jeżeli fundusz pobiera za zarządzanie np. 5%, to oznacza, że tyle TFI naliczy sobie od średniej wartości aktywów w ciągu roku. W funduszach zagranicznych kwota może być pobierana od najwyższej wartości aktywów, jaka została osiągnięta w ciągu roku.