Zgodnie z ustawą w przyszłym roku (przy zakładanym wzroście PKB o 4% i inflacji średniorocznej na poziomie 1,5%), płaca minimalna wyniesie 889 zł brutto, czyli 642 zł netto. To o ok. 22 zł więcej "na rękę" niż obecnie. Jednocześnie ponoszone przez pracodawcę koszty pracy wzrosłyby o ponad 50 zł, do prawie 1091 zł.

Za takim wariantem podwyżek opowiedziało się aż 321 parlamentarzystów. Przeciw było 58 posłów, głównie Platformy Obywatelskiej, jedna osoba wstrzymała się od głosu. Zdaniem Jana Rokity z PO takie podniesienie płacy minimalnej spowoduje zmniejszenie zatrudnienia ludzi młodych. Ewidentnym skutkiem nowelizacji będzie wzrost obciążeń budżetowych, ale rząd nie wyliczył ich skali. - Trudno oszacować skutki, bo sytuacja jest dynamiczna - powiedział minister gospodarki Jacek Piechota. - Zwiększenie kosztów legalizacji zatrudnienia sprawi, że mniejsza będzie liczba osób zatrudnionych w obszarze najniższego wynagrodzenia, mniejsze też będą dochody Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i funduszy ubezpieczeń zdrowotnych - dodał.

PAP