Techniczne konsekwencje ostatniej korekty są zauważalne. Na wykresie została przebita linia trendu, która wyznaczała tempo zwyżki w ostatnich pięciu tygodniach. Choć indeks stara się kontynuować wzrost, to znajduje się po złej stronie linii trendu. Zaistniałą sytuację można zatem interpretować jako wydłużony ruch powrotny do przełamanego wsparcia, który w każdej chwili może być zakończony.
Bez wiary
Głównym mankamentem podjętej przez najważniejsze indeksy (WIG, WIG20) próby wzrostu jest niewielka ponownie szerokość rynku. Za zwyżkę WIG20 o 1% w czwartek odpowiada przede wszystkim Telekomunikacja, której notowania podskoczyły o 3,8%. Obrót akcjami spółki stanowił prawie 1/3 obrotu wszystkimi akcjami wchodzącymi w skład WIG20. Oprócz papierów narodowego operatora jeszcze tylko KGHM zachował się w czwartek lepiej od indeksu. W piątek mocno poszły w górę spółki informatyczne, ale podobnie jak w czwartek nie było popytu na akcje banków (z wyjątkiem Pekao).
Warto zwrócić uwagę, że notowania TP spisywały się w ostatnich miesiącach dość przeciętnie. Efekt jest taki, że wykres kursu dopiero odrabia straty po wiosennej przecenie. Na poziomie 21,2 zł znajduje się 62-proc. zniesienie fali spadkowej, zapoczątkowanej z 23,2 zł pod koniec lutego. Przekroczenie 21 zł będzie zapowiedzią kontynuacji zwyżki do szczytu sprzed czterech miesięcy.
Kiedy akcje znajdują w wyraźnym trendzie wzrostowym - co oznacza, że trzeba z każdym dniem płacić za nie coraz więcej - inwestorzy nie są już tak chętni do zakupów. Przed dwoma tygodniami historyczne maksimum przekroczył indeks WIG Media, wybijając się ponad zbudowany pod koniec maja wierzchołek. Po takim wydarzeniu można, z punktu widzenia analizy technicznej, oczekiwać kontynuacji zwyżki. Tymczasem sześć kolejnych spadków sprowadziło indeks branżowy ponownie poniżej dopiero pokonanego oporu.