Reklama

Odpłyną dwa miliardy euro

Ubiegłoroczne rekordowe zyski polskich firm, w tym roku owocują rekordowymi dywidendami. To oznacza również wyjątkowo dobre dochody inwestorów bezpośrednich, którzy zaangażowali się w Polsce. Z porównania danych z bilansów płatniczych wynika jednak, że projekty polskie są dla nich mniej opłacalne niż węgierskie.

Publikacja: 02.07.2005 08:23

Polskie firmy kontrolowane przez zagraniczny kapitał wypłaciły w ub.r. właścicielom dywidendy w kwocie 1,6 mld euro, wynika z danych Narodowego Banku Polskiego. W tym roku będzie znacznie lepiej niż w ubiegłym. Według szacunków PKO BP, kwota dywidend, jaka trafi do zagranicznych właścicieli, może sięgnąć 2 mld euro. To efekt ubiegłorocznych znakomitych wyników finansowych firm w Polsce. Według danych GUS, w ub.r. przedsiębiorstwa z sektora realnego, zatrudniające co najmniej 50 osób, zarobiły ponad 60 mld zł. Do tego należy doliczyć nieznaną kwotę, jaką zarobiły mniejsze firmy. I kilkanaście miliardów zysku instytucji finansowych.

Zagraniczni właściciele będą mieli znaczący udział w tych zyskach. Większy odpływ pieniędzy w postaci dywidend to również efekt "dojrzewania" inwestycji dokonanych przez zachodnie firmy przed kilkoma laty. Gdyby szacunki PKO BP okazały się trafne, dywidendy uzyskane przez zagranicznych inwestorów od polskich firm przekraczałyby nieco 4% całkowitej wartości inwestycji bezpośrednich w naszym kraju. Jak wypadlibyśmy pod tym względem w zestawieniu z innymi krajami regionu?

5 procent do zwrotu

W ub.r. zagraniczni inwestorzy bezpośredni w Czechach uzyskali z dywidend 1,8 mld euro. Odpowiada to blisko 4,8% całości inwestycji bezpośrednich w tym kraju z końca 2003 r.. Na Węgrzech inwestorzy wypłacili sobie z zysku spółek zależnych 1,7 mld euro, co stanowiło 3,8% wielkości bezpośrednich inwestycji w grudniu 2003 r.

Ekonomiści przypominają, że w Polsce inwestorzy bezpośredni z zagranicy pojawili się na dużą skalę później niż w Czechach i na Węgrzech. - Tam napływ zaczął się dwa, trzy lata wcześniej niż u nas. Tam też wcześniej pojawił się efekt "spijania śmietanki"- powiedział Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP. Gdy w Polsce analitycy "odkrywali", że dywidendy wypłacane za granicę mogą mieć poważny wpływ na saldo dochodów i na cały rachunek bieżący bilansu płatniczego, u naszych południowych sąsiadów ta tendencja była już dobrze znana.

Reklama
Reklama

Deficyt w dochodach Polski jest mniejszy niż w przypadku Czech i Węgier. Tendencja jest jednak podobna: w każdym z tych trzech krajów ujemne saldo pogłębia się z każdym rokiem. Inaczej jest na Słowacji. Tam jest ono również ujemne, ale w skali roku deficyt dochodów nie przekracza 350 mln euro (w Polsce jest dziesięć razy większy). Inwestorzy, którzy wybrali Słowację, nie czerpią korzyści z ulokowanego tam kapitału. Dlaczego? Po pierwsze skala ich zaangażowania nie jest duża. Po drugie - projekty są na dużo niższym poziomie zaawansowania niż w pozostałych krajach naszego regionu.

Mniejsze zyski... w euro

Z porównania danych dotyczących Polski i Węgier wynika, że działalność polskich firm kontrolowanych przez bezpośrednich inwestorów jest mniej zyskowna. W Polsce dochody z inwestycji bezpośrednich miały w ub.r. wartość 2,1 mld euro (całość zysków, a także dochody z pożyczek). W porównaniu z 2003 r. udało się je powiększyć o 16%. Na Węgrzech ta kwota była dwa razy większa i wzrosła o 23%. Tymczasem całkowita wartość inwestycji bezpośrednich w obydwu krajach jest podobna.

Skąd różnica? W dużej mierze tłumaczą ją tendencje kursowe. Bilanse płatnicze publikowane są w euro. Notowania forinta wobec euro pozostawały w ub.r. stabilne. Tymczasem złoty umocnił się w stosunku do wspólnej waluty niemal o jedną piątą. Faktycznie dochody uzyskane przez zagranicznych właścicieli od polskich filii rosły znacznie szybciej niż na Węgrzech.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama