Polskie firmy kontrolowane przez zagraniczny kapitał wypłaciły w ub.r. właścicielom dywidendy w kwocie 1,6 mld euro, wynika z danych Narodowego Banku Polskiego. W tym roku będzie znacznie lepiej niż w ubiegłym. Według szacunków PKO BP, kwota dywidend, jaka trafi do zagranicznych właścicieli, może sięgnąć 2 mld euro. To efekt ubiegłorocznych znakomitych wyników finansowych firm w Polsce. Według danych GUS, w ub.r. przedsiębiorstwa z sektora realnego, zatrudniające co najmniej 50 osób, zarobiły ponad 60 mld zł. Do tego należy doliczyć nieznaną kwotę, jaką zarobiły mniejsze firmy. I kilkanaście miliardów zysku instytucji finansowych.
Zagraniczni właściciele będą mieli znaczący udział w tych zyskach. Większy odpływ pieniędzy w postaci dywidend to również efekt "dojrzewania" inwestycji dokonanych przez zachodnie firmy przed kilkoma laty. Gdyby szacunki PKO BP okazały się trafne, dywidendy uzyskane przez zagranicznych inwestorów od polskich firm przekraczałyby nieco 4% całkowitej wartości inwestycji bezpośrednich w naszym kraju. Jak wypadlibyśmy pod tym względem w zestawieniu z innymi krajami regionu?
5 procent do zwrotu
W ub.r. zagraniczni inwestorzy bezpośredni w Czechach uzyskali z dywidend 1,8 mld euro. Odpowiada to blisko 4,8% całości inwestycji bezpośrednich w tym kraju z końca 2003 r.. Na Węgrzech inwestorzy wypłacili sobie z zysku spółek zależnych 1,7 mld euro, co stanowiło 3,8% wielkości bezpośrednich inwestycji w grudniu 2003 r.
Ekonomiści przypominają, że w Polsce inwestorzy bezpośredni z zagranicy pojawili się na dużą skalę później niż w Czechach i na Węgrzech. - Tam napływ zaczął się dwa, trzy lata wcześniej niż u nas. Tam też wcześniej pojawił się efekt "spijania śmietanki"- powiedział Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP. Gdy w Polsce analitycy "odkrywali", że dywidendy wypłacane za granicę mogą mieć poważny wpływ na saldo dochodów i na cały rachunek bieżący bilansu płatniczego, u naszych południowych sąsiadów ta tendencja była już dobrze znana.