Od momentu wdrożenia pakietu działań służących zwalczaniu bezrobocia wśród młodzieży, w czerwcu 2002 r. ("Pierwsza praca"), ze stażów absolwenckich skorzystało już prawie 334 tys. osób. Program ma być kontynuowany w tym i kolejnych latach. Tylko w tym roku rząd chce wydać na "pierwszą pracę" około 1/3 z 2,07 mld zł przeznaczonych łącznie na promocję zatrudnienia.
Choć wygląda na to, że program tylko w niewielkiej części spełnia założenia, dla pracodawców okazał się skuteczną metodą pozyskania darmowej siły roboczej. Za stażystę płaci bowiem urząd pracy (pensja równa zasiłkowi dla bezrobotnych). Umowa między urzędem a pracodawcą zawierana jest na maksimum 12 miesięcy. Z danych Ministerstwa Gospodarki i Pracy wynika, że tylko około 30% firm zatrudnia stażystę po tym okresie. Większość szuka na jego miejsce kolejnego, darmowego absolwenta.
Okazuje się także, że z dobrodziejstw programu nagminnie korzystają urzędy państwowe i samorządowe. - Zastanawiamy się, czy to nie nowy "sposób" na bezrobocie w tych powiatach, gdzie staże są szczególnie popularne - przyznaje Lech Antkowiak, dyrektor Departamentu Rynku Pracy w resorcie.