- Nie przypominam sobie, żeby w przeszłości prywatny inwestor, który brał udział w ofercie publicznej spółki i stracił na inwestycji, zawiadamiał o możliwości popełnienia przestępstwa i dzięki temu doprowadził do powstania aktu oskarżenia - twierdzi Maciej Kujawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. - A każdy z inwestorów, jeżeli ma podstawy do tego, aby twierdzić, że został przy publicznej ofercie wprowadzony w błąd, może złożyć takie zawiadomienie - dodaje.
"To nie było istotne"
Były szef Karen Notebook został oskarżony o zatajenie w prospekcie emisyjnym istotnych informacji dla przyszłych akcjonariuszy spółki. Szczególnie chodziło o zaliczki, które pobrał od spółki (1,34 mln zł), oraz o pożyczkę, jaką firma udzieliła przedsiębiorstwu Idea Nord (3 mln zł), którego był również prezesem. W prospekcie nie pojawiła się też informacja o udzieleniu przez Karen gwarancji płatności Toshiba Europe, co kosztowało później spółkę blisko 0,5 mln zł. Lucjan W. nie przyznał się do zatajenia informacji. Nie miał zdania, czy te dane powinny znaleźć się w prospekcie. Według niego, były nieistotne.
Lucjanowi W. za zatajenie danych, które w istotny sposób wpływają na treść informacji w prospekcie emisyjnym, grozi grzywna do 5 mln zł oraz kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 5 lat.
A akcje traciły