Reklama

Drogo, drożej...

Cena baryłki ropy naftowej przekroczyła wczoraj poziom 60 dolarów i niewykluczone że będzie nadal rosnąć. Za sprawą szalejących w Zatoce Meksykańskiej tropikalnych sztormów kierowcy na świecie mogą płacić jeszcze więcej za tankowanie.

Publikacja: 07.07.2005 07:24

Na początku notowań na nowojorskiej giełdzie surowcowej NYMEX za baryłkę lekkiej ropy arabskiej w kontraktach sierpniowych płacono wczoraj po 60,80 USD. Choć nowy rekord nie padł - pochodzi on z sesji z poprzedniego poniedziałku i wynosi 60,95 USD - ponowny wzrost notowań oznacza, że rynek jest daleki od uspokojenia.

Byle nie Ivan

Przyczyną ostatniej zwyżki jest pogoda. - Jesteśmy właśnie u progu sezonu tropikalnych sztormów, więc prawdopodobnie ten czynnik będzie najpilniej obserwowany w najbliższych miesiącach - uważa Simon Wardell, cytowany przez Bloomberga analityk z londyńskiej firmy Global Insight. - Jeśli powtórzy się huragan na miarę zeszłorocznego Ivana, może to być wystarczający powód, żeby wywindować ceny ropy do 70 USD za baryłkę - ostrzega Wardell.

Niszczycielska działalność Ivana, który we wrześniu zeszłego roku uszkodził platformy wiertnicze i rurociągi w rejonie Zatoki Meksykańskiej, przełożyła się na ograniczenie dostaw ropy prawie o 45 mln baryłek. Taka ilość surowca znacznie przekracza dzienną produkcję wszystkich państw skupionych w OPEC i jej brak nie może pozostać bez wpływu na rynek.

Na razie Zatokę Meksykańską atakuje sztorm Cindy, który zmusił część firm, m.in. koncern Total, do zamknięcia platform w tamtym rejonie i uniemożliwił tankowcom opróżnienie zbiorników. Nad Zatokę w ciągu trzech dni nadciągnie też sztorm Dennis, który może przekształcić się w huragan. Porty w rejonie Zatoki przyjmują połowę amerykańskiego importu ropy, a platformy na jej obszarze odpowiadają za jedną trzecią krajowej produkcji.

Reklama
Reklama

Coraz więcej za benzynę

Drożejąca ropa w połączeniu z rosnącą ceną dolara w innych walutach (złoty stracił przez półtora tygodnia prawie 3%) ma zgubny wpływ na ceny paliw na stacjach, także w Polsce. Cena benzyny 95-oktanowej w wielu punktach w Warszawie przekroczyła już 4,20 zł za litr, a w całym kraju, według danych łódzkiego biura Reflex, znajduje się w okolicach 4,08 zł.

- Na razie odnotowaliśmy pierwszą reakcję na rekordy cen ropy sprzed dwóch tygodni - mówi Urszula Cieślak, analityk z Refleksu. - Jeśli notowania surowca i kurs złotego do dolara utrzymałyby się na obecnym poziomie, nie wykluczamy dalszych podwyżek cen benzyn w hurcie w perspektywie kilku, kilkunastu dni, a później także w punktach sprzedaży detalicznej - dodaje. Jej zdaniem, paliwa mogą zdrożeć o kilka, najwyżej kilkanaście groszy na litrze, jednak kreślone przez pesymistów scenariusze z benzyną po 5 zł za litr są w najbliższej przyszłości nierealne. - Chyba tylko zawirowania po wyborach i nagły spadek wartości złotego mogłyby się do tego przyczynić - uważa U. Cieślak.

Czekając na zapasy

Dziś uczestnicy rynku ropy będą czekać przede wszystkim na publikację danych na temat amerykańskich zapasów surowca i jego pochodnych, które mogą nieco uspokoić atmosferę.

Od dołka w połowie grudnia ub.r. ropa naftowa podrożała o ponad 60% (w przeliczeniu na złote). Tymczasem ceny paliw sprzedawanych konsumentom wzrosły znacznie mniej - o ok. 10%. Taka sama zależność widoczna jest od końca maja, kiedy to paliwa podrożały o ok. 5% - czyli ponad cztery razy mniej niż ropa. Oznacza to, że zwyżka ceny tego podstawowego surowca energetycznego w znacznie mniejszym stopniu przekłada się na inflację, niż wynikałoby to tylko ze światowych notowań.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama