Z pewnością wczorajszej sesji nie można zaliczyć do gatunku przełomowych. Niska rozpiętość wahań oraz umiarkowany obrót sprawiły, że sesję co najwyżej można nazwać przeciętną. Tym samym łatwo się domyślić, że także z punktu widzenia analizy technicznej żaden przełom nie miał miejsca.
Jedyną ciekawostką wczorajszych notowań była rozbieżność między zmianami cen poszczególnych spółek wchodzących w skład indeksu WIG20 a zmianami samego indeksu. Szczególnie wyraźnie było to widoczne tuż po rozpoczęciu notowań na rynku akcji, gdy żadna ze spółek nie traciła na wartości, a indeks notował spadek w stosunku do poprzedniego zamknięcia o ok. 0,2%. Powodem tej szczególnej sytuacji była korekta kursu odniesienia KGH. Papiery spółki były wczoraj pierwszy raz notowane bez prawa do dywidendy, co obniżyło kurs.
Spójrzmy na aktualną sytuację rynku pod kątem analizy technicznej. Mimo że tydzień rozpoczął się od wykreślenia nowego lokalnego szczytu, to widać wyraźnie, że dynamika trendu wzrostowego zmalała. Wyrazem tego jest zbliżenie się cen do dość stromej linii trendu wzrostowego. Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że jej pokonanie będzie sygnałem sprzedaży. Tym bardziej że pokryłoby się to z przebiciem od góry średniej kroczącej. Przestrzegałbym jednak przed zbyt niedźwiedzimi prognozami. Mankamentem wspomnianej linii trendu jest jej duże nachylenie. Sprawia to, że do ewentualnego sygnału należy podchodzić z dużą ostrożnością. Może się bowiem okazać, że sygnał ten będzie jedynie pułapką. Wydaje się, że zamiast martwić się o wiarygodność linii trendu, warto skupić uwagę na bardziej istotnym poziomie wsparcia, jakim z pewnością jest dołek z 27 czerwca, czyli okolice 2000 pkt.