Po porannej rozmowie z amerykańskim prezydentem, premier Wielkiej Brytanii przyznał, że różnice w podejściu do problematyki zmian klimatycznych "nie zostaną przezwyciężone" na obecnym szczycie siedmiu najbogatszych państw świata i Rosji obradującym w szkockiej miejscowości Gleneagles. Prezydent Bush nie zgadza się na zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych w USA, gdyż - jak twierdzi - zniszczyłoby to amerykańską gospodarkę. Uważa natomiast, że "czas wyjść poza okres Kioto" i włączyć kraje rozwijające się w strategię przeciwdziałania globalnemu ociepleniu. Bush proponuje też, by zamiast sztucznych ograniczeń emisji gazów, inwestować w rozwój nowych, bezpiecznych dla środowiska technologii.
Przed przyjęciem ostatecznego stanowiska w tej sprawie zawieszono wczorajsze obrady szczytu po nadejściu wiadomości o zamachach terrorystycznych w Londynie. Rzecznik Białego Domu Scott McClellan powiedział dziennikarzom: - Myślami i modlitwą jesteśmy z ofiarami i ich rodzinami.
We wspólnym oświadczeniu uczestnicy szczytu napisali: "Nie dopuścimy do tego, by przemoc zmieniła nasze społeczeństwa lub nasze wartości. Będziemy kontynuować obrady w interesie lepszego świata. Tutaj, na tym szczycie, przywódcy światowi dążą do zwalczenia ubóstwa i poprawy ludzkiego życia. Intencją sprawców dzisiejszych zamachów zaś jest niszczenie ludzkiego życia. To my, a nie oni, będziemy górą".
Bloomberg