Ze 121 spółek, które wchodzą w skład WIG, najwyższe zamknięcie w historii zanotowało w lipcu tylko pięć firm (pomijając te, które mają bardzo krótką historię notowań).
Czwartkowy atak terrorystyczny na Londyn mocno zaburzył przebieg notowań, ale jego wpływ na kursy okazał się tylko krótkotrwały. Jednocześnie dramatyczne wydarzenia niemal całkowicie zdominowały komentarze. Tym samym trochę w cieniu pozostały rzeczywiste przyczyny czwartkowej korekty na warszawskim rynku akcji.
Pod wpływem walut
Notowania na giełdzie obniżyły się już przed nadejściem tragicznych wiadomości z Londynu. Później kursy zanurkowały, ale jeszcze przed końcem sesji straty zostały odrobione. Kursy najważniejszych firm powróciły do poziomów sprzed zamachów. W cenach zamknięcia mamy zatem zmiany kursów oczyszczone z wpływu ataków terrorystycznych. Przyczyn korekty można doszukiwać się w zachowaniu rynku walutowego. W środę kurs dolara na rynku międzybankowym osiągnął najwyższy poziom od 25 października zeszłego roku. Doszło też do zmiany trendu krótkoterminowego na wykresie EUR/PLN. Wybicie w górę z konsolidacji sygnalizuje, że nasza waluta może się w najbliższym czasie osłabić, a kurs euro podskoczy do 4,14 zł. To nie są dobre wiadomości dla rynku akcji, ponieważ ostatnio rządzili na nim gracze zagraniczni.
Wracając jeszcze do czwartkowej sesji - odbieram ją pozytywnie. Pokazuje, że o ile są kłopoty z popytem na akcje, kiedy ich ceny rosną, to w momencie spadku kursów inwestorzy dużo chętniej napełniają portfele.