Czwartkowy rekord jest zasługą bardzo dużego spadku, wywołanego serią zamachów terrorystycznych w Londynie. Gracze w popłochu zamykali długie pozycje, co około godziny 11.30 przerodziło się w paniczną wyprzedaż. Baza przekroczyła -40 pkt, a spread (różnica między najlepszą ofertą kupna i sprzedaży) w pewnych momentach wynosił nawet ponad 5 pkt. Wrześniowa seria kontraktów osiągnęła minimum na poziomie 1978 pkt. W stosunku do środowego zamknięcia oznaczało to spadek o 78 pkt (-3,8%). Gdyby rynek zamknął się na tej wysokości, dla wielu inwestorów oznaczałoby to stratę całej kwoty znajdującej się na rachunku zabezpieczającym. Właściwy depozyt wynosi bowiem tylko 3,6%. Można przypuszczać, że wtedy także KDPW zdecydowałby się na podniesienie poziomów zabezpieczeń. Ostatecznie jednak do końca dnia spora część strat została odrobiona.
Optymizm nie jest wskazany
Atmosfera pogorszyła się jednak i mimo że w piątek notowania dalej pięły się w górę, to do otwierania długich pozycji należy podchodzić z rezerwą. Czwartkowa przecena doprowadziła bowiem do przełamania linii trendu wzrostowego. Nie powiódł się natomiast atak na wsparcie wyznaczane przez dołek z 27 czerwca (2005 pkt), więc na razie trend zmienił się tylko na boczny. Aktualnie kluczowa jest strefa oporu, która rozciąga się od około 2063 pkt do 2079 pkt. Po jej przekroczeniu trzeba będzie uznać wyższość byków. Sporo sygnałów daje jednak coraz większe szanse na zwycięstwo sprzedającym. Najważniejszy z nich to formacja objęcia bessy, która pojawiła się na wykresie 5 lipca. Taki sam układ zakończył trend wzrostowy w lutym tego roku. Obojętnie nie można traktować negatywnych dywergencji na wykresach oscylatorów. Na niekorzyść niedźwiedzi przemawia natomiast bardzo duży pesymizm graczy, który objawia się bazą na poziomie -30 pkt.
Wiarygodny sygnał sprzedaży pojawi się z chwilą spadku w cenach zamknięcia poniżej 2005 pkt.
CDM Pekao animatorem