Piątą sesję z rzędu zyskiwała w poniedziałek wspólna waluta wobec dolara. W sumie jednak przez ten czas jej wartość podniosła się o około 1,5 centa, co trudno uznać za sygnał rosnącej siły zwolenników euro. To raczej wskazuje na test dołków z wiosny 2004 r. na wysokości 1,182 USD. Ze względu na duże wyprzedanie euro raczej nie ma obecnie możliwości przełamania tej bariery. Jej obrona powinna doprowadzić do odreagowania fali spadkowej trwającej od początku roku. To oznaczałoby zwyżkę euro przynajmniej do 1,22 USD.
Przeciwko scenariuszowi, że EUR/USD znajdzie twardszy dołek dopiero w okolicy 1,18, przemawia wczorajsze przełamanie oporu na wysokości 1,203. Wyznaczony był on przez czerwcowy dołek. To każe liczyć się z rozpoczęciem korekty tegorocznego spadku z poziomu 1,19. Sięgnęłaby ona przynajmniej 1,229.
Wczorajsze notowania złotego były odzwierciedleniem sytuacji na światowym rynku. Amerykańska waluta nie zmieniła ceny i kosztowała 3,4 zł, natomiast wspólna podrożała o ponad 2 gr, do 4,092 zł. Oporem dla EUR/PLN jest 4,114, wsparciem zaś dla USD/PLN 3,4. Ewentualna poprawa notowań euro powinno sprzyjać podniesieniu się wartości złotego.