Reklama

Kursy walut, a polityka pieniężna

Zmiany kursów walut trzeba rozpatrywać także w aspekcie ich wpływu na faktyczny poziom restrykcyjności polityki pieniężnej

Publikacja: 12.07.2005 08:33

Konsekwentne podnoszenie stóp procentowych w USA (vide: dziewiąta już z rzędu podwyżka z 30 czerwca o 25 punktów bazowych, do 3,25%) doprowadziło do dalszego pogłębienia różnicy między stopami w USA i strefie euro. Europejski Bank Centralny bowiem już od dwóch lat utrzymuje główną stopę na relatywnie niskim poziomie 2 procent (z czego niewiele jednak wynika, m.in. z uwagi na to, że bogate kraje europejskie ugrzęzły w równie kosztownych, co szkodliwych programach socjalnych, marnując pieniądze podatników i pogarszając stan finansów publicznych). Ten rozdźwięk, na dodatek z perspektywą jego dalszego pogłębiania, zmienił nastroje, czego efektem była presja na zmianę wzajemnych kursów walut (choć warto pamiętać, że - jak dostrzegał sam Fed - wzrost stóp w sposób zaskakujący nie zdołał jeszcze zniwelować efektu nadpłynności na długim końcu krzywej rentowności papierów dłużnych).

Ale wróćmy do stóp Fedu. Wcześniej dość logiczne wydawało się oczekiwanie, iż cykl konsekwentnych podwyżek stóp procentowych w USA osiągnie poziom 3,75%. Te oczekiwania potwierdzałyby wypowiedzi przedstawicieli Fedu. W jednej z nich znalazła się nawet teza, że neutralna główna stopa procentowa Fedu mieści się prawdopodobnie w przedziale 3,5-4,5%. Ale, ale... to wszystko działo się głównie wtedy, gdy kurs dolara do euro - raptem przecież pół roku temu - oscylował w granicach powyżej 1,30 (nawet 1,36), a nie tak dawne prognozy dalszego upadku dolara sięgały nawet pułapu 1,70. Tymczasem euro wyraźnie osłabło. Oto na początku nowego półrocza, po wyraźnym zejściu poniżej 1,20 - np. do poziomu ok. 1,18 - już nie tak wcale nierealna stała się inna niegdyś egzotycznie brzmiąca prognoza - 1,10 dolara za euro. To ma olbrzymie, choć zapewne powszechnie nieuświadamiane, znaczenie. Zmiany kursów trzeba rozpatrywać bowiem także w aspekcie wpływu na faktyczny poziom restrykcyjności polityki pieniężnej (co zwykle, w zbytnim uproszczeniu, kojarzone jest wyłącznie ze zmianami stóp). Mówiąc skrótowo - przy założeniu stabilnego układu stóp, już samo umocnienie waluty może działać podobnie jak podnoszenie stóp procentowych, a jej osłabienie - jak ich cięcie.

Warto o tym wszystkim pamiętać, zastanawiając się nad scenariuszami dla stóp Fedu i EBC, euro i dolara. Dolar jest bowiem mocniejszy, a euro - słabsze niż jeszcze pół roku temu. To zaś oznacza zmianę istotnych dla decydentów parametrów. I może wpłynąć na realność wcześniejszych scenariuszy. Świadomość, jak istotne jest szersze pojmowanie pojęcia restrykcyjności polityki pieniężnej, pomaga także lepiej zrozumieć zmiany stóp NBP. A skoro o Polsce mowa, to - obserwując zmiany wzajemnych relacji dolara i euro - może okazać się, że źle na ewentualnym utrwaleniu wolty trendów wyjdziemy... my. Dlaczego? I w jakich warunkach? O tym - następnym razem...

Tekst jest wyrazem osobistych poglądów i nie może być inaczej interpretowany.

Pioneer Pekao

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama