Wczoraj minęło 15 lat od wejścia w życie ustawy regulującej przekształcenia własnościowe w Polsce. Z tego m.in. powodu Instytut Nauk Ekonomicznych PAN zorganizował konferencję poświęconą prywatyzacji - "Bilans wyników i perspektywy". Te drugie są chyba dobre. Według Kazimierza Marcinkiewicza, przewodniczącego sejmowej Komisji Skarbu Państwa, jednego z liderów PiS (który przewodzi w sondażach), w nadchodzących latach przychody prywatyzacyjne mogą sięgnąć 7-10 miliardów złotych rocznie. - Z tego 4-6 mld zł można uzyskać poprzez oferty giełdowe - dodał.

Jednak, jego zdaniem, PiS nie opowiada się za całkowitą prywatyzacją (obecnie sektor publiczny wytwarza jeszcze 30% PKB). Wkrótce przygotuje trzy listy spółek. Pierwsza obejmie firmy, w których Skarb Państwa powinien zachować 100-proc. udziały. Trafią na nią m.in.: Lasy Państwowe, Telewizja Polska, Polskie Radio, Bank Gospodarstwa Krajowego i operatorzy przesyłowi, Polskie Linie Kolejowe i Gaz-System. Na drugiej znajdą się spółki z ok. 50-proc. udziałem państwa: PKO BP, KGHM Polska Miedź, BOT Górnictwo i Energetyka, Poczta Polska. W trzeciej grupie znalazłyby się spółki, w których SP zachowałby bierną kontrolę właścicielską, np. PKN Orlen. - Reszta firm powinna być sprywatyzowana - oświadczył K. Marcinkiewicz.

Reuters