Według NIK, na koniec ubiegłego roku na liście dłużników znajdowało się 475 podmiotów. Ich liczba ciągle się zwiększa. Tylko w 2004 r. przybyło na niej 54 inwestorów. - Niestety, pracownicy ministerstwa skarbu nie weryfikują w dostateczny sposób kontrahentów, stąd liczba dłużników rośnie, zamiast się zmniejszać - twierdzi Paweł Banaś, dyrektor Departamentu Gospodarki, Skarbu Państwa i Prywatyzacji NIK.
Bezpośrednio nieuczciwi
Według NIK, zaległości inwestorów wobec resortu skarbu wynosiły na koniec ub.r. 446,78 mln zł. W ubiegłym roku zwiększyły się o 84,44 mln zł. Największe są z tytułu prywatyzacji bezpośredniej (sprzedaż państwowego przedsiębiorstwa bez wcześniejszego przekształcenia go w spółkę) - dłużnicy zalegają ministerstwu skarbu z kwotą aż 367 mln zł. Jak wykazała NIK, przy tego rodzaju transakcjach także najwięcej było niesłownych kontrahentów - 423 podmioty. Oznacza to, że każdy z nich był winny Skarbowi Państwa średnio 0,89 mln zł. W przypadku prywatyzacji pośredniej zaległości były niższe i wynosiły 69,78 mln zł, ale dłużników było mniej (52), więc średnia wartość zobowiązań wynosiła więc 1,34 mln zł.
Czarna lista MSP
Wśród nierzetelnych inwestorów dwudziestu ma zaległości w wysokości ponad 5 mln zł. Najwięcej, bo 53,2 mln zł, winien jest Tomasz Maj Gospodarstwo Ogrodnicze "Eko-Mysiadło". Przejęło były PGR zlokalizowany w podwarszawskim Piasecznie. Po chwilowym rozkwicie gospodarstwo popadło w długi i zbankrutowało (upadłość ogłosił kontrowersyjny sędzia Dariusz Czajka). Na liście megadłużników znajduje się również Fabryka Żelatyny A.A. Brodnica, należąca do Kazimierza Grabka. Rekordzistą w nieregulowaniu należności z tytułu prywatyzacji pośredniej jest Ryszard Jaros, który kupił od Skarbu Państwa w 1999 r. Przedsiębiorstwo Robót Czerpalnych i Podwodnych z Gdańska. Zalega z 19,53 mln zł.