Reklama

Kłopotliwi dłużnicy Skarbu Państwa

Ministerstwo skarbu nie potrafi sobie poradzić z nieuczciwymi inwestorami - uważa Najwyższa Izba Kontroli. Rośnie ich liczba, a także zaległości w spłacie należności za kupiony od Skarbu Państwa majątek. Na koniec ub.r. prywatyzacyjne długi wynosiły już 446,8 mln zł.

Publikacja: 16.07.2005 08:03

Według NIK, na koniec ubiegłego roku na liście dłużników znajdowało się 475 podmiotów. Ich liczba ciągle się zwiększa. Tylko w 2004 r. przybyło na niej 54 inwestorów. - Niestety, pracownicy ministerstwa skarbu nie weryfikują w dostateczny sposób kontrahentów, stąd liczba dłużników rośnie, zamiast się zmniejszać - twierdzi Paweł Banaś, dyrektor Departamentu Gospodarki, Skarbu Państwa i Prywatyzacji NIK.

Bezpośrednio nieuczciwi

Według NIK, zaległości inwestorów wobec resortu skarbu wynosiły na koniec ub.r. 446,78 mln zł. W ubiegłym roku zwiększyły się o 84,44 mln zł. Największe są z tytułu prywatyzacji bezpośredniej (sprzedaż państwowego przedsiębiorstwa bez wcześniejszego przekształcenia go w spółkę) - dłużnicy zalegają ministerstwu skarbu z kwotą aż 367 mln zł. Jak wykazała NIK, przy tego rodzaju transakcjach także najwięcej było niesłownych kontrahentów - 423 podmioty. Oznacza to, że każdy z nich był winny Skarbowi Państwa średnio 0,89 mln zł. W przypadku prywatyzacji pośredniej zaległości były niższe i wynosiły 69,78 mln zł, ale dłużników było mniej (52), więc średnia wartość zobowiązań wynosiła więc 1,34 mln zł.

Czarna lista MSP

Wśród nierzetelnych inwestorów dwudziestu ma zaległości w wysokości ponad 5 mln zł. Najwięcej, bo 53,2 mln zł, winien jest Tomasz Maj Gospodarstwo Ogrodnicze "Eko-Mysiadło". Przejęło były PGR zlokalizowany w podwarszawskim Piasecznie. Po chwilowym rozkwicie gospodarstwo popadło w długi i zbankrutowało (upadłość ogłosił kontrowersyjny sędzia Dariusz Czajka). Na liście megadłużników znajduje się również Fabryka Żelatyny A.A. Brodnica, należąca do Kazimierza Grabka. Rekordzistą w nieregulowaniu należności z tytułu prywatyzacji pośredniej jest Ryszard Jaros, który kupił od Skarbu Państwa w 1999 r. Przedsiębiorstwo Robót Czerpalnych i Podwodnych z Gdańska. Zalega z 19,53 mln zł.

Reklama
Reklama

Dyrektor Banaś zwraca uwagę, że MSP "hodowało" dłużników na własne życzenie. - Jednym z takich dłużników jest pani Elżbieta Błaszczuk, która, choć nie regulowała zaległości, wygrywała kolejne przetargi na zakup spółek SP. Płatności odbywały się w ratach. Bardzo często za pieniądze przejętych firm - mówi. Przypomina wyniki ubiegłorocznej kontroli NIK z prywatyzacji m.in. Kolmeksu, w trakcie której ujawniono mechanizmy korupcyjne.

Bezradne ministerstwo?

Według dyrektora Banasia, należności rosną, bo MSP nie potrafiło ich wyegzekwować. - Resort nie ma często jak tych pieniędzy odzyskać, bo firmy--dłużnika już nie ma - wyjaśnia.

Odpowiedź Jacka Sochy, szefa resortu, na zarzuty NIK jest bardzo lakoniczna. - MSP dokonuje analizy należności Skarbu Państwa pod kątem możliwości windykacji i zagrożenia przedawnieniem w ramach bieżącej pracy Departamentu Budżetu i Finansów, jak i delegatur MSP oraz Departamentu Zastępstwa Procesowego - informuje J. Socha.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama