Ceny miedzi na londyńskiej giełdzie w piątek nieco wzrosły, ale cały tydzień okazał się na tym rynku spadkowy. Analitycy spodziewają się tendencji spadkowej w całym II półroczu i uzasadniają to przewidywaną poprawą stanu zapasów tego metalu.
Tylko w tym roku zapasy te skurczyły się o 43% i są najmniejsze od ponad 30 lat. Niecałe 28 tys. ton, znajdujące się w składach monitorowanych przez londyńską giełdę, to mniej niż wynosi dzienne zużycie miedzi na świecie. Relacje popytu i podaży zmieniają jednak tę sytuację. W pierwszych czterech miesiącach br. popyt na ten metal w USA i Unii Europejskiej spadł po 12%, a w Chinach wzrósł o 3,1%. W rezultacie zużycie miedzi wyniosło 5,45 mln ton i przewyższało w t ym okresie jej produkcję z kopalni i złomowisk o 149 tys. ton. Przed rokiem deficyt ten sięgał 595 tys. ton. Takie dane w najnowszym raporcie opublikowała lizbońska International Copper Study Group.
Czołowe spółki kopalniane, takie jak BHP Billiton i Phelps Dodge Corp. od kilku miesięcy zwiększają produkcję, by wykorzystać ceny miedzi, które rosną nieprzerwanie od trzech lat. Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące zdrożały w piątek w Londynie o 0,4%, do 3360 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia tona miedzi kosztowała w Londynie 3370 USD. Historyczne maksimum cenowe na tym instrumencie osiągnięto 17 czerwca br. i wyniosło ono 3392 USD.