W dość nerwowej atmosferze rozpoczęły się piątkowe sesje na nowojorskich giełdach. Inwestorzy nie podejmowali jednolitych decyzji. Za kupowaniem akcji przemawiały dobre dla rynku dane makroekonomiczne. W piątek poinformowano, że do najwyższego poziomu w tym roku wzrósł w lipcu indeks koniunktury przemysłowej w rejonie Nowego Jorku, niespodziewanie zwiększył się indeks nastrojów konsumentów tworzony przez Uniwersytet Michigan. Ponadto wskaźnik cen hurtowych (PPI) nie zmienił się w czerwcu, choć oczekiwano zwyżki o 0,4%.
Niedźwiedziom sprzyjało ostrzeżenie co do wyników w bieżącym kwartale, przedstawione przez GE. Wprawdzie największy amerykański konglomerat poinformował w piątek o 24-proc. wzroście zysku netto w II kw. (najsilniejszym od 6 kwartałów), ale inwestorów zaniepokoiła przedstawiona przez spółkę prognoza zysku na akcję w obecnym kwartale, niższa od przewidywań analityków. W efekcie papiery GE staniały po otwarciu sesji o 1,6%. Z drugiej strony, wyróżnił się McDonald?s. Akcje tej największej światowej sieci barów szybkiej obsługi zdrożały aż o 3,3% po publikacji dobrych wstępnych wyników kwartalnych. Do godz. 22.00 naszego czasu wskaźnik Dow Jones Industrial Average wzrosł o 0,8%, a technologiczny Nasdaq Composite o 0,19%.
W Europie ostatnie sesje tygodnia przebiegły pod znakiem spadku cen akcji. Dotyczyło to przede wszystkim koncernów naftowych - Total, ENI czy BP - którym szkodził najniższy w tym miesiącu poziom cen ropy na światowych rynkach. W defensywie znaleźli się także producenci komórek. Akcje Nokii i Ericssona zaczęły spadać po tym, jak spółka SonyEricsson, czyli joint venture Ericssona i japońskiego Sony Corp. produkujące telefony komórkowe, poinformowała o 19-proc. spadku zysku w II kwartale. Należy też pamiętać, że w czwartek główne indeksy giełdowe wzrosły do najwyższych poziomów od 3 lat i w piątek część inwestorów zdecydowała się na realizację zysków. Londyński FT-SE 100 spadł podczas ostatniej sesji w tygodniu o 0,55%, frankfurcki DAX wzrósł o 0,29%, a paryski CAC-40 zwyżkował o 0,07%.