Nie chodzi przy tym wcale o kredyty hipoteczne. A transakcje będą przeprowadzane na rynku niepublicznym, bez wykorzystywania funduszy sekurytyzacyjnych, jakie powstają w związku ze sprzedażą złych kredytów z portfeli banków. - Do końca roku powinniśmy mieć na rynku jedną, dwie transakcje - powiedział Andrzej Wysokiński, partner z kancelarii Dewey Ballantine. Według niego, chodzi o kwoty rzędu nawet 100 mln euro. Wysokiński nie chciał ujawnić innych szczegółów. Zbyt wiele zależy od nadzoru bankowego. Nadmierna restrykcyjność nadzoru może być utrudnieniem w przeprowadzeniu transakcji.
Przy sekurytyzacji "zdrowych" portfeli bankowych nie ma potrzeby wykorzystywania funduszy sekurytyzacyjnych. Dają one bankom korzyści podatkowe przy zbywaniu należności nieregularnych, na które utworzone są rezerwy. Przy kredytach pracujących takich korzyści nie ma. Są natomiast restrykcje ograniczające przelew wierzytelności. Dlatego należy się spodziewać transakcji na rynku niepublicznym.
Kto jest zainteresowany sekurytyzacją wierzytelności bankowych? Według A. Wysokińskiego, chcą ją robić banki, począwszy od największych. Nie zależy im na uwolnieniu środków, które mogłyby przeznaczyć na udzielenie kolejnych kredytów - duże krajowe banki są wciąż "nadpłynne" - mają nadwyżki pasywów. Głównym motywem jest pozbycie się kredytów z bilansu i poprawienie np. współczynnika wypłacalności.
Na pierwszy ogień pójdą prawdopodobnie portfele należności z tytułu kart kredytowych, pożyczek gotówkowych, gdzie na jednego klienta banku przypada zobowiązanie rzędu kilku tysięcy złotych, ale też kredytów samochodowych, których jednostkowa wartość jest znacznie większa.
Dlaczego nie rusza sekurytyzacja kredytów hipotecznych? Zdaniem Agnieszki Drewicz-Tułodzieckiej, prezes Fundacji na rzecz Kredytu Hipotecznego, powodem jest to, że banki nie udzielały dotąd tych kredytów z myślą o sekurytyzacji - należności nie są odpowiednio wystandaryzowane, by dawały się "pakietować" z myślą o rynku wtórnym. - Im bardziej konkretnie podchodzi się do tego tematu, tym więcej barier się ujawnia. Na przykład, transfer hipotek. Ten problem miał być rozwiązany długiem gruntowym, ale, niestety, już nie w tej kadencji Sejmu. Poza tym wszelkie kalkulacje pokazują, że sekurytyzacja kredytów hipotecznych byłaby znacznie droższa niż zwykła emisja obligacji bankowych - stwierdziła A. Drewicz-Tułodziecka.