Ponad 5 mld USD zysku to dużo, zważywszy na fakt, że w II kw. ub.r. amerykański potentat zarobił 1,14 mld USD. Wówczas jednak prezes Charles Prince zdecydował się na utworzenie gigantycznych rezerw w wysokości 5 mld USD na pokrycie kosztów obsługi prawnej przedsiębiorstwa. Citigroup walczył m.in. z udziałowcami zbankrutowanych spółek, takich jak WorldCom i Enron, z którymi ostatecznie poszedł na ugodę. Nie tylko zysk netto rozczarował, także pod względem sprzedaży Citigroup nie spełniła oczekiwań. Zamiast prognozowanych 21,6 mld USD, wyniosła 20,2 mld USD i była o 3% niższa niż rok wcześniej.
Wyniki finansowego giganta, który jest również obecny w Polsce jako strategiczny udziałowiec Banku Handlowego, rozczarowały rynek. Analitycy spodziewali się bowiem, że Citigroup zarobi w II kw. przynajmniej 5,3 mld USD. Zawiódł przede wszystkim dział specjalizujący się w handlu na rynku obligacji (amerykańska firma w tym segmencie rynku kapitałowego ma problemy już od sierpnia ub.r., gdy wyszło na jaw, że jej traderzy prowadzili nielegalne operacje na platformie MTS, gdzie handluje się europejskimi obligacjami rządowymi), który zarobił o 28% mniej niż przed rokiem. To tym większe zaskoczenie, że koniunktura na rynku tych papierów była dobra.
Zysk operacyjny jednostki zajmującej się bankowością inwestycyjną i korporacyjną spadł o 22%, do 1,37 mld USD. Nie spełnił też oczekiwań dział zarządzający aktywami najbogatszych klientów, który zarobił o 11% mniej, czyli 322 mln USD. Lepiej wiodło się firmie w bankowości detalicznej (generuje ponad połowę przychodów całej grupy), gdzie zysk operacyjny wzrósł o 6%, do 2,9 mld USD. Także jednostka zajmująca się inwestycjami alternatywnymi (fundusze hedgingowe, private equity itd.) zarobiła więcej niż rok wcześniej, i to aż o 38%, czyli 385 mln USD.
Słabszy od oczekiwanych wynik Citigroup spowodował, że na otwarciu wczorajszej sesji w Nowym Jorku jego akcje staniały o 2,2%.
Bank of America zarobił więcej