W rozpoczynającym się tygodniu, na wykresie w tym ujęciu czasowym, prócz zasłony ciemnej chmury z lutego, atakujący opór na poziomie szczytu sprzed 5 miesięcy napotkali jeszcze innego przeciwnika - wstęgę Bollingera. W związku z tym, mimo korzystnych uwarunkowań stworzonych przez MACD i RSI nie można wykluczyć, że nowy tydzień przyniesie cofnięcie i test wsparcia na poziomie doji z początku lipca na 2045 pkt.
Na wykresie dziennym druga połowa minionego tygodnia przyniosła wyhamowanie tempa zwyżki. Zaczęły powstawać świece o niewielkich korpusach w kształcie szpulek. Te konsolidacyjne figury utworzyły coś na kształt bazy pod silniejszy ruch. Jeszcze przed sesją inwestorzy zadawali sobie pytanie: w którą stronę on nastąpi. Kierunek obowiązującego od 2 miesięcy trendu nasuwał jedną odpowiedź - w górę. Jeśli jednak wziąć pod uwagę fakt, iż jesteśmy świadkami zderzenia krótszego trendu z dotychczasowym szczytem 2,5-rocznej głównej tendencji, końcowy wniosek nie był już tak jednoznaczny.
Przedłużający się horyzont nie służył również najszybszym wskaźnikom. Już w piątek powstał sygnał sprzedaży na Stochastic, a CCI był tego bliski. Istotnie, poniedziałkowa sesja potwierdziła pesymistyczny scenariusz. Zniecierpliwienie graczy wzięło górę i w podszczytowej "przepychance" podaż przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę. Kropką nad "i" byłoby przełamanie wsparcia w strefie 2073-80 pkt., gdzie w czerwcu wykres walczył o to, by przedostać się do strefy szczytowej. Wskaźniki o dłuższych okresach nie mają jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o los rynku w średnim terminie. MACD utrzymuje się powyżej sygnalnej, ale RSI notuje 3-ci "garb", który stanowi potencjalną negatywną dywergencję.