Od początku br. w Polsce zanotowano 405 przypadków niewypłacalności firm. To o 36% mniej niż rok wcześniej (ich liczba zmniejsza się od trzech lat). I ponaddwukrotnie więcej niż w szczytowych latach 2002-2003. A spadek liczby upadłości ma jeszcze postępować. - Nadal jednak będzie następować, naturalny dla rynku, proces selekcji firm. Polscy przedsiębiorcy nauczyli się już wykorzystywać wiele narzędzi zmniejszających ryzyko współpracy z nierzetelnymi kontrahentami - twierdzą analitycy firmy Coface Intercredit Poland.
Ciągle najgorzej radzą sobie przedsiębiorcy zajmujący się handlem hurtowym. W I półroczu br. ogłosili oni aż 89 upadłości, co stanowi 22% wszystkich przypadków (co ciekawe, znaczną poprawę, bo aż o 53%, odnotował w tym okresie handel detaliczny). Na drugim miejscu znalazło się budownictwo, w którym odnotowano 68 bankructw. Według CIP, wiele firm z tej branży w ostatnim okresie zaczyna jednak odczuwać poprawę koniunktury (liczba upadłości spadła o blisko połowę). Na trzecim miejscu znaleźli się producenci artykułów spożywczych i napojów, spośród których 32 nie zdołało utrzymać się na rynku. Co więcej, branża ta, wbrew ogólnie pozytywnej tendencji, zanotowała wzrost liczby przypadków niewypłacalności o jedną trzecią. Powód? - Podaż produktów tego sektora przewyższa popyt. Częstym powodem problemów firm jest tu niedostosowanie inwestycji do faktycznych potrzeb rynku - wyjaśnia Artur Wiśniewski, wiceprezes CIP. Z pogorszeniem sytuacji mieliśmy do czynienia jeszcze w produkcji drewna i wyrobów drewnianych, a także w obsłudze nieruchomości.
Sektorami, w których od przynajmniej dwóch lat nie zbankrutowała żadna z firm, są: ubezpieczenia i fundusze emerytalne oraz wydobywanie ropy i gazu. W tym roku nie odnotowano żadnego bankructwa wśród producentów maszyn biurowych i komputerów, pojazdów i przyczep oraz pozostałego sprzętu transportowego. Dobrze radzili sobie przedsiębiorcy zajmujący się usługami publicznymi: wywozem śmieci, ścieków, zagospodarowywaniem odpadów, a także ochroną zdrowia.