Mimo że w Polsce panuje podwyższony stan gotowości służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, ani banki, ani giełda nie zdecydowały się, w związku z wydarzeniami londyńskimi, na dodatkowe zabezpieczenie budynków. Wyjątkiem jest NBP, w którego centrali w Warszawie do minimum ograniczano wstęp osób nieuprawnionych.
Ostrożny NBP
Wszyscy interesanci w NBP poddawani są kontroli pirotechnicznej. Wchodzić można wyłącznie przy użyciu kart magnetycznych, które wydaje się po wcześniejszym ustaleniu tożsamości - jest to jednak rutynowa procedura, podobnie jak stały monitoring telewizji przemysłowej czy pracowników ochrony w miejscach ogólnodostępnych gmachu. Po lipcowych zamachach szczególnie zintensyfikowano szkolenia pracowników w tzw. sytuacjach odbiegających od normy. O wszelkich nieprawidłowościach administracja budynku NBP ma obowiązek informować policję.
Sygnały sprawdzane
- Jedną z podstawowych zasad jest współpraca wszelkich instytucji ze służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo - mówi rzecznik MSWiA Marek Gieorgica. - Chodzi tu przede wszystkim o zgłaszanie sygnałów świadczących o podwyższonym zagrożeniu. Takie alarmy są dalej skrupulatnie sprawdzane i wszystkie traktujemy bardzo poważnie. Nie ma jednak jakichś specjalnych zaleceń w stosunku do banków. Ostatnie ustalenia ministrów spraw wewnętrznych Unii Europejskiej dotyczyły raczej rozwiązań systemowych, a nie indywidualnych, które zależą przecież od sytuacji w danym kraju - tłumaczy rzecznik.