- Nasze wcześniejsze oczekiwania obniżki stóp o 50 punktów bazowych opierały się na wypowiedziach członków RPP, którzy sygnalizowali ryzyko przedłużającej się stagnacji. Sugerowali, że słaby wzrost PKB mógł być nie tylko w pierwszym kwartale, ale też w kolejnych - wyjaśnił Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP. - Dane na temat produkcji spowodowały zmianę w tonie wypowiedzi członków rady. W połączeniu z wysoką dynamiką płac w czerwcu i dużym importem w maju stworzyły kombinację, która już nie pozwala mówić o scenariuszu stagnacji - dodał.
Arkadiusz Krześniak, ekonomista Deutsche Banku, nadal spodziewa się jednak, że RPP obniży stopy o 50 punktów. - Ostatnie dane o produkcji nie są na tyle silne, by zmienić obraz sytuacji. Rada nadal będzie się koncentrować głównie na inflacji, która szybko spada. A nowa projekcja, jaką NBP opublikuje w sierpniu, pokaże ścieżkę inflacyjną wyraźnie niższą niż spodziewano się maju - ocenił A. Krześniak. Zwrócił uwagę, że mimo trzech obniżek stóp w tym roku, w gospodarce nie nastąpiło złagodzenie warunków pieniężnych. - Dotychczasowe cięcia tylko "zdjęły" stopień restrykcyjności, który rada wprowadziła ubiegłorocznymi podwyżkami - powiedział analityk Deutsche Banku.
Zdaniem analityków, dane na temat sprzedaży detalicznej w czerwcu nie będą już miały wpływu na decyzję RPP. - To nie jest dla rady tak istotny czynnik, jak produkcja czy wzrost wynagrodzeń. Zaufanie do danych na temat sprzedaży jest mniejsze. Nie przypominam sobie, żeby RPP powoływała się na nie kiedykolwiek w swoich uzasadnieniach decyzji w sprawie stóp procentowych - stwierdził Ł. Tarnawa. Średnia prognoz sprzedaży detalicznej jest na poziomie 6,2%. W maju jej roczny wzrost był na poziomie 8%.
Prognozy danych makroekonomicznych publikowanych
w dniach 25-29 lipca