Z ostatnich dostępnych danych z grudnia 2004 r. wynika, że przez dwa lata wydano w Polsce zaledwie 6 tys. certyfikatów do identyfikacji osób sygnujących elektroniczne dokumenty. Tzw. bezpieczny podpis stosują najczęściej instytucje finansowe. Np. banki zobligowane są do elektronicznego podpisywania informacji o dużych transakcjach, wysyłanych do Generalnego Inspektora Informacji Finansowych. Ubezpieczyciele używają e-podpisu przy transferze danych o polisach OC do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Inne podmioty z e-podpisu praktycznie nie korzystają.
E-faktury szansą?
Powód? Nie mają takiego obowiązku. Sytuację może zmienić ubiegłotygodniowa decyzja ministrów finansów i informatyzacji. Wspólnie podpisali rozporządzenie nakładające obowiązek bezpiecznego podpisywania faktur VAT w formacie elektronicznym przez firmy. Przepisy te wejdą w życie pod koniec lipca. Sprzedający będzie mógł np. wysyłać fakturę do odbiorcy e-mailem; ale w takim wypadku musi użyć specjalnej karty kryptograficznej podłączanej do komputera. Ceny kompletnego zestawu do składania bezpiecznego podpisu wahają się między 300 a 500 zł. Składają się na niego: czytnik, karta, licencja za oprogramowanie, weryfikacja danych przez pracownika jednostki certyfikującej i koszt przechowywania dokumentacji związanej z wydaniem certyfikatów. I jak deklarują dystrybutorzy - jest mało prawdopodobne, aby cena ta znacząco spadła.
Nadzieje już nie takie same
Wydawać by się więc mogło, że na cztery firmy uprawnione do wystawiania certyfikatów (Krajowa Izba Rozliczeniowa, Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, Unizeto Technologies i TP Internet) tylko czekały na rozporządzenie. Nie po to bowiem zainwestowały miliony złotych w zezwolenia ministra gospodarki, aby z nowej szansy nie skorzystać. Tymczasem wszystkie podmioty wypowiadają się na ten temat sceptycznie. - Parę lat temu była nadzieja na duży biznes. Teraz jednak widać, że trudno zarobić na certyfikacji - przyznaje Michał Gawryszewski, dyrektor Centrum Certyfikacji Signet w TP Internet. Opinię tę potwierdza Adam Dąbrowski, kierownik działu promocji Unizeto Technologies. - Przychody wciąż nie pokrywają poniesionych nakładów. Dopiero powszechność zastosowania podpisu elektronicznego może przynieść oczekiwane rezultaty - twierdzi.