Dolar w II kwartale zyskał wobec euro 7,2%, a od początku roku 11,5%. W drugiej połowie czerwca roczna zmiana kursu wspólnej waluty do amerykańskiej była ujemna. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia pierwszy raz od wiosny 2002 r. Jeszcze pół roku temu analitycy dość zgodnie wieścili nieuchronność deprecjacji dolara. Prognozy mówiły nawet o osiągnięciu poziomu 1,5 czy 1,6 USD za euro. Przeciętnie spodziewano się dotarcia notowań europejskiego pieniądza w okolice 1,4 USD. Teraz oczekiwania są dużo bardziej zróżnicowane. Citigroup zakłada powrót za rok kursu euro do 1,33 USD, natomiast CSFB liczy na jego spadek w tym samym okresie do 1,1 USD. Za obiema projekcjami stoją konkretne argumenty. Na wzrost wartości dolara wskazują głównie szybsze tempo rozwoju i wyższe stopy procentowe. Przeciwko niemu - utrzymujące się bliźniacze deficyty, które są wyrazem nierównowagi w gospodarce.
Mocniejszy dolar,
słabszy złoty
Z perspektywy naszego kraju istotne jest przede wszystkim to, jak ewentualne dalsze umocnienie dolara na świecie przekładać się będzie na wartość złotego. Od początku roku traci on wraz ze spadającym euro. Za koszyk walut, składający się w 55% z euro i 45% z dolara, na koniec 2004 r. płacono 3,59 zł, na koniec I kwartału tego roku 3,67 zł, a na koniec II kwartału 3,73 zł. Jednocześnie roczna zmiana kursu euro do złotego na koniec czerwca wyniosła minus 10,8% wobec minus 13,2% na koniec marca. W przypadku dolara jest to odpowiednio minus 10,6% i minus 18,3%. Z tego wynika, że skala aprecjacji złotego wobec euro w skali rocznej zmieniła się niewiele. W dużo większym stopniu zauważalne było to w odniesieniu do dolara. Stąd też pozytywne efekty dla eksporterów rozliczających się we wspólnej walucie nie będą zbyt duże, natomiast więcej zyskały na tym podmioty handlujące z zagranicą w dolarach.
W scenariuszu zakładającym dalszą aprecjację dolara na świecie można wyróżnić pięć podstawowych wariantów dotyczących zachowania złotego: