Dziś w głosowaniu rozstrzygną się losy emerytur górniczych, uzyskiwanych dotąd po 25 latach pracy w kopalni. Tymczasem jeszcze do wczorajszego poranka nic nie wskazywało na to, że problemem zajmować się będzie Sejm tej kadencji. Przepisy o wcześniejszych emeryturach, przysługujących pracującym w trudnych warunkach (górnicy, ale też hutnicy, kolejarze, nurkowie czy nauczyciele), wygasają bowiem dopiero 1 stycznia 2007 r. Następny rząd miałby więc ponad rok na rozwiązanie tej kwestii.
Nagły kompromis
Burzliwy protest 5,5 tys. górników pod gmachem parlamentu spowodował jednak, że marszałek przestał blokować prace nad stosowną nowelizacją ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Włodzimierz Cimoszewicz zaproponował kompromisowe, ale doraźne rozwiązanie - głosowanie nad nowelą, ale pod warunkiem, że skorzystają z niej tylko górnicy. Dałoby to spore oszczędności w pierwszych latach stosowania ustawy. Inaczej już w 2007 r. kontynuacja wcześniejszych emerytur dla ponad 1,8 mln uprawnionych osób kosztowałaby 1 mld zł.
Górnicy ponad wszystko
"Okrojeniem" projektu zajęła się Komisja Polityki Społecznej. Jej prace bacznie obserwowali szefowie górniczych central związkowych. W trakcie posiedzenia Komisji przed Sejmem trwała regularna bitwa górników ze Śląska z policją (rannych zostało siedmiu demonstrantów i jedenastu policjantów).