Czwartkowe sesje na światowych giełdach niewiele się różniły od kilku poprzednich. Sezon wakacyjny (czytaj ogórkowy) w pełni i gdyby nie publikowane właśnie przez spółki wyniki kwartalne, część inwestorów prawdopodobnie w ogóle nie zawierałaby transakcji. Indeksy notują niewielkie zmiany, ale trzeba przyznać, że systematycznie się pną.

Tak dzieje się np. w przypadku niemieckiego DAX-a, który wczoraj zyskał 0,77% i była to już jego dwunasta zwyżka z rzędu. Kontynuację tej dobrej passy frankfurcki wskaźnik zawdzięczał przede wszystkim akcjonariuszom DaimlerChryslera. Ci, krytykując już od pewnego czasu działania zarządu, doprowadzili do rezygnacji prezesa Juergena Schremppa i mianowania na jego następcę "wybawcy Chryslera" - Dietera Zetsche. Rynek zareagował entuzjastycznie. Kurs akcji czołowego światowego producenta samochodów skoczył w górę aż o 10%. DAX znalazł się na najwyższym poziomie od maja 2002 r. Podobnie jest w przypadku innych głównych indeksów - paryskiego CAC-40 i londyńskiego FT-SE 100. Pierwszy z nich wzrósł wczoraj o 0,66%, a drugi o 0,13%. W Londynie jednym z liderów wzrostu (+6%) była spółka farmaceutyczna Astra Zeneca. Z podobnych powodów, jak w przypadku Daimlera. Zapowiedziano zmianę na stanowisku prezesa. W Paryżu w cenie były papiery koncernu stalowego Arcelor (+2%) i potentata telekomunikacyjnego France Telecom (+3%), które opublikowały lepsze od prognoz wyniki. Optymistyczne raporty kwartalne podbiły też notowania m.in. takich firm, jak hiszpańska Telefonica (+1,7%) czy szwajcarski koncern przemysłowy ABB (+2,3%).

Za Atlantykiem również cieszono się z dobrych wyników bądź prognoz, np. właściciela największej sieci kawiarni - Starbucks. Inwestorzy skupiający się na raportach kwartalnych spółek mogą mieć powody do zadowolenia. Do tej pory wyniki za II kw. przedstawiło 311 spółek z indeksu szerokiego rynku S&P 500. Aż 71% z nich pobiło prognozy analityków. Do godz. 18.00 naszego czasu wskaźnik Dow Jones zyskał 0,42%, a mierzący koniunkturę w branży high-tech Nasdaq Composite wzrósł o 0,28%.