Autorzy programów gospodarczych obu ugrupowań spotkali się wczoraj w siedzibie Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Okazało się, że obie chcą przyciągać inwestorów reformą podatków. - Nowy rząd w ciągu pierwszych 100 dni może podjąć decyzje, które ułatwią działalność inwestorom - wprowadzając m.in. podatek liniowy - stwierdził Rafał Antczak, doradca PO. Jego adwersarzem stał się poseł i współautor programu gospodarczego PiS Kazimierz Marcinkiewicz. - A jak chce pan przeprowadzić te zmiany przed 2006 r.? - pytał.
PiS reklamował własne pomysły podatkowe (wejść mają w 2007 r.) - m.in. dwie stawki PIT, szybszą amortyzację, także zwolnienie przedsiębiorców z płacenia składki na ubezpieczenie społeczne za pracownika. Był też ukłon w stronę Platformy: - Tak naprawdę nasza propozycja także przypomina podatek liniowy. Szacujemy, że próg między stawkami PIT wynosić będzie około 80 tys. zł. Niższy PIT obejmie zatem większość podatników - mówił dziennikarzom K. Marcinkiewicz.
Obie partie nie zgadzają się na wspieranie finansowe strategicznych inwestorów, mimo że taką potrzebę sygnalizował obecny prezes PAIiIZ Andrzej Zdebski. - Potrzeba środków m.in. na przygotowanie im lokalizacji - tłumaczył. Nie przekonało to ani PO, ani PiS. - Nas na dopłaty do inwestorów po prostu nie stać. Możliwe są jakieś mechanizmy dostosowujące, pieniądze na szkolenia, ale to wszystko - zaznaczył R. Antczak.
PiS chce, aby Agencja podlegała bezpośrednio premierowi. - To usprawni podejmowanie decyzji - twierdzi K. Marcinkiewicz.