Te pierwsze szacunki Departamentu Handlu, dotyczące tempa wzrostu, są nieco słabsze od danych za pierwsze trzy miesiące br., kiedy to PKB zwiększył się ostatecznie o 3,8%. Powszechnie stosowane dyskonta, niskie oprocentowanie kredytów i cieplejsza wiosna przyciągnęły amerykańskich konsumentów przede wszystkim do dilerów samochodowych, ale chętniej odwiedzali oni też inne sklepy i supermarkety. Popyt wzrósł o 5,8%, najbardziej od prawie dwóch lat i w rezultacie po raz pierwszy od 2003 r. zmniejszyły się zapasy. A to, zdaniem ekonomistów, przy rosnącej sprzedaży, zapowiada przyspieszenie wzrostu gospodarczego w najbliższych miesiącach.
Większe zakupy były też spowodowane systematyczną poprawą na rynku pracy USA i wynikającym z niej wzrostem dochodów. Jednocześnie spadła inflacja. Rządowy miernik cen, płaconych przez konsumentów za towary i usługi, bez żywności i energii, wzrósł o 1,8% w stosunku rocznym. W poprzednich trzech miesiącach inflacja wyniosła 2,4%. Oczywiście przy uwzględnieniu cen benzyny byłaby znacznie wyższa, bo średnia cena galonu tego paliwa wyniosła w II kw. 2,23 USD, w porównaniu z 1,93 USD w pierwszych trzech miesiącach br. Oznacza to wzrost o ponad 13%.
Dalszy szybki rozwój amerykańskiej gospodarki zapowiadają też większe w czerwcu o 3,8% zamówienia na dobra inwestycyjne. Wynika z nich bowiem rosnące zaufanie zarządów spółek do kondycji gospodarki również w przyszłości.
Dążenie do zmniejszenia zapasów spowodowało spadek importu, co przy jednoczesnym wzroście eksportu doprowadziło do poprawy salda bilansu handlowego. Deficyt zmniejszył się do 679,8 mld USD z 697,5 mld USD w I kw.
Gospodarka strefy euro