Duża aktywność inwestorów na rynku opcji w głównej mierze jest zasługą silnego trendu wzrostowego, który na wykresie WIG20 trwa mniej więcej od połowy maja. Za jego sprawą z dnia na dzień coraz tańsze stają się opcje sprzedaży, co w połączeniu z rosnącym wykupieniem rynku kasowego wywołuje znaczny popyt na te instrumenty. Zrealizowany nimi wolumen był w lipcu prawie dwukrotnie wyższy niż opcjami kupna. Łącznie w skali miesiąca okazał się najwyższy w dotychczasowej historii notowań omawianych instrumentów. Dzięki temu już po siedmiu miesiącach tego roku można stwierdzić, że będzie on rekordowy. Zeszłoroczny wolumen wyniósł blisko 79 tys. instrumentów, a w tym roku jest to już ponad 87 tys. Rekordowy okazał się także sam piątek - tego dnia wolumen wyniósł 2,3 tys. opcji.
Otwarte pozycje nie pozostawiają wątpliwości, która klasa opcji cieszy się w ostatnim czasie największym zainteresowaniem. Instrumentów przynoszących zysk podczas spadku notowań WIG20 jest już 9110 , a opcji kupna tylko 3105. Razem liczba otwartych pozycji wzrosła w piątek do 12 215, czyli także do najwyższego poziomu w historii.
Niedowartościowane
kontrakty
W minionym tygodniu upłynął termin, do kiedy akcje PKN Orlen były notowane z prawem do dywidendy (2,13 zł). Wiązało się to ze sporym spadkiem paliwowej spółki i wywołało zniżkę indeksu blue chips (zmniejszyło wartość o 13 pkt). Mimo to duża ujemna różnica między kontraktami na WIG20 a samym indeksem nie uległa oczekiwanemu zmniejszeniu. Wręcz przeciwnie. Na zakończenie czwartkowej sesji baza wynosiła -45 pkt, co oznacza, że dotarła do poziomu nie obserwowanego od maja 2000 roku. Zgodnie z wyceną teoretyczną kontrakty powinny być teraz notowane około 5 pkt powyżej indeksu. Mimo 50-punktowego odchylenia ceny rynkowej od fair value nie ma chętnych do zarabiania na tej różnicy. Za taki stan rzeczy odpowiedzialność po części ponosi kulejąca krótka sprzedaż akcji.