Reklama

Rekordowy wolumen obrotu opcjami

Drugi miesiąc z kolei obserwujemy wzrost zainteresowania inwestorów rynkiem terminowym GPW. Wolumen obrotu kontraktami na indeks WIG20 wyniósł ponad 446 tys., a opcjami przekroczył 17 tys. sztuk. W tym drugim segmencie można już mówić o rekordowym roku.

Publikacja: 30.07.2005 08:24

Duża aktywność inwestorów na rynku opcji w głównej mierze jest zasługą silnego trendu wzrostowego, który na wykresie WIG20 trwa mniej więcej od połowy maja. Za jego sprawą z dnia na dzień coraz tańsze stają się opcje sprzedaży, co w połączeniu z rosnącym wykupieniem rynku kasowego wywołuje znaczny popyt na te instrumenty. Zrealizowany nimi wolumen był w lipcu prawie dwukrotnie wyższy niż opcjami kupna. Łącznie w skali miesiąca okazał się najwyższy w dotychczasowej historii notowań omawianych instrumentów. Dzięki temu już po siedmiu miesiącach tego roku można stwierdzić, że będzie on rekordowy. Zeszłoroczny wolumen wyniósł blisko 79 tys. instrumentów, a w tym roku jest to już ponad 87 tys. Rekordowy okazał się także sam piątek - tego dnia wolumen wyniósł 2,3 tys. opcji.

Otwarte pozycje nie pozostawiają wątpliwości, która klasa opcji cieszy się w ostatnim czasie największym zainteresowaniem. Instrumentów przynoszących zysk podczas spadku notowań WIG20 jest już 9110 , a opcji kupna tylko 3105. Razem liczba otwartych pozycji wzrosła w piątek do 12 215, czyli także do najwyższego poziomu w historii.

Niedowartościowane

kontrakty

W minionym tygodniu upłynął termin, do kiedy akcje PKN Orlen były notowane z prawem do dywidendy (2,13 zł). Wiązało się to ze sporym spadkiem paliwowej spółki i wywołało zniżkę indeksu blue chips (zmniejszyło wartość o 13 pkt). Mimo to duża ujemna różnica między kontraktami na WIG20 a samym indeksem nie uległa oczekiwanemu zmniejszeniu. Wręcz przeciwnie. Na zakończenie czwartkowej sesji baza wynosiła -45 pkt, co oznacza, że dotarła do poziomu nie obserwowanego od maja 2000 roku. Zgodnie z wyceną teoretyczną kontrakty powinny być teraz notowane około 5 pkt powyżej indeksu. Mimo 50-punktowego odchylenia ceny rynkowej od fair value nie ma chętnych do zarabiania na tej różnicy. Za taki stan rzeczy odpowiedzialność po części ponosi kulejąca krótka sprzedaż akcji.

Reklama
Reklama

Dziwić może jednak fakt, że tak dużego odchylenia nie wykorzystują podmioty, które mają w swoich portfelach akcje reprezentujące indeks WIG20. Jeśli zastąpi się je długimi pozycjami w kontraktach, zagwarantują sobie o ponad 2-proc. lepszy wynik z tej inwestycji w okresie do 16 września.

Mała wiara w hossę

Mocno ujemna baza świadczy o tym, że inwestorzy nie oczekują, aby w najbliższym czasie trend wzrostowy na rynku największych spółek był kontynuowany. Jeżeli dodamy do tego rekordową liczbę otwartych pozycji, która sięgnęła w czwartek 34,5 tys. instrumentów, można dojść do wniosku, że większość graczy oczekuje przeceny. Patrząc na zachowanie większości wskaźników technicznych, takiemu zachowaniu nie można się dziwić. Są one już mocno wykupione i nie potwierdzają nowego szczytu. Mimo to popyt na rynku kasowym nie odpuszcza. WIG20 osiąga coraz wyższe poziomy, a posiadacze krótkich pozycji w kontraktach mają coraz większy problem. Muszą sobie zdawać sprawę z tego, że w pewnym momencie części graczy mogą puścić nerwy i w popłochu zaczną zamykać krótkie pozycje. Wtedy baza powinna bardzo szybko zacząć się kurczyć, co zmusi kolejnych spekulantów do opuszczenia rynku. Gdyby natomiast wcześniej doszło do spadku WIG20, to z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że nie będzie mu towarzyszyć proporcjonalna przecena pochodnych. Także wtedy należy oczekiwać, że baza będzie dążyła do zera, gdyż każdy spadek będzie wykorzystywany przez posiadaczy krótkich pozycji do ich zamknięcia z mniejszą stratą.

Bez stopów się nie obejdzie

W obecnej sytuacji otwieranie pozycji wydaje się bardzo ryzykownym zadaniem. Krótkich - z powodu dużego niedowartościowania kontraktów, a długich - z tytułu sporego wykupienia rynku. Każdy kto w takich warunkach zamierza jednak wejść na rynek, zaraz po otwarciu pozycji powinien złożyć chroniące przed zbyt dużymi stratami zlecenia stop-limit. Najpoważniej myśleć o nich powinni posiadacze krótkich pozycji, którzy na bieżąco obserwują sesję. Od chwili, kiedy kontrakty wybijały się ponad średnioterminowy opór, czyli mniej więcej od około 2115 pkt, w arkuszu zleceń praktycznie na każdym poziomie po stronie sprzedaży widnieją bardzo duże oferty.

Sprawią one nieuzasadnione wrażenie bezpieczeństwa dla posiadaczy krótkich pozycji. W takich sytuacjach z reguły uruchamia się myślenie, że gdy zacznie się kolejna odsłona trendu wzrostowego, to spokojnie uda się zamknąć stratną pozycję. Tymczasem rynek idzie w górę bardzo powoli, a chętnych do sprzedaży kontraktów na coraz wyższych poziomach przybywa, co może demotywować do zamykania krótkich pozycji. Złożenie zlecenia stop uchroni przed łamaniem ustalonego planu i przed zgubną nadzieją na zmianę trendu.

Reklama
Reklama

Szczyt nie przy tej bazie

Kontrakty notowane z dużym dyskontem nigdy nie były dobrym sygnałem kształtowania szczytu. Nie ma powodu, aby sądzić, że tym razem będzie inaczej. Na wykresie doszło bowiem do wybicia ponad szczyt z lutego. Bykom otwiera to drogę do około 2220 pkt, czyli do poziomu, gdzie opór tworzy górna linia dwuletniego kanału wzrostowego. Gdyby zbliżaniu się do tego poziomu towarzyszył wzrost bazy w okolice zera, to właśnie wtedy warto będzie się zdecydować na zamykanie długich pozycji. Odważniejsi gracze mogą zaryzykować nawet grę na zniżkę po pierwszych oznakach słabości (ze zleceniem stop limit tuż nad ostatnim szczytem). Zgodnie z teorią, krótkie pozycje będą jednak uzasadnione dopiero po spadku poniżej wsparcia zlokalizowanego w okolicy 2120 pkt.

Futures na PKO BP

w normie

Minęły już trzy tygodnie od debiutu na warszawskim parkiecie kontraktów terminowych na akcje banku PKO BP. Spotkały się z małym, ale typowym dla kontraktów akcyjnych zainteresowaniem inwestorów. Lipcowy wolumen, zrealizowany na wszystkich seriach, wyniósł 419 kontraktów, czyli więcej niż w przypadku kontraktów na Agorę czy Pekao. Kilka dni temu giełda pozyskała nowego animatora dla tych instrumentów. Do CDM Pekao dołączył ING Securities. Stało się to jednak kosztem kontraktów terminowych na Millennium (ING zrezygnował z ich animowania). Instrumenty te podzieliły więc los kontraktów terminowych na BRE Bank (nie mają już żadnego animatora) i wzrostu obrotów na tej klasie nie można się już raczej spodziewać.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama