- Nasza firma jest niczym papierek lakmusowy dla branży budowlanej. Jeśli budownictwo ma się dobrze, pokazujemy bardzo dobre wyniki - komentuje Andrzej Kozłowski, prezes Baumy, zajmującej się produkcją i dzierżawą szalunków. Przewidywany wzrost produkcji budowlanej w 2005 roku znajduje potwierdzenie w popycie na produkty i usługi warszawskiej firmy. W II kwartale przychody grupy przekroczyły 24 mln zł, co oznacza wzrost o 21%. Zysk operacyjny sięgnął 6,1 mln zł, a zysk netto 3,6 mln zł. Przed rokiem było to odpowiednio 3,1 mln zł i 3,2 mln zł.
Bauma bardzo dobrze przygotowała się do bieżącego sezonu. Sprostanie rosnącemu popytowi było możliwe dzięki dużym inwestycjom. Chodzi o nowe systemy deskowań zakupione od spółki zależnej Bauma System oraz od inwestora strategicznego - hiszpańskiej Ulmy. Narastająco po dwóch kwartałach sprzedaż Baumy sięgnęła 46,5 mln zł, co jest o 27% lepszym wynikiem od wypracowanego w I półroczu 2004 r. Przeprowadzona w poprzednich latach głęboka restrukturyzacja działalności (powrót do core businessu, cięcie kosztów) spowodowała, że w ślad za rosnącą sprzedażą, poprawia się również jej rentowność. Zysk operacyjny za sześć miesięcy wyniósł 10,5 mln zł, co oznacza wzrost rentowności operacyjnej z 12,9% do 22,7%. Na czysto grupa w I półroczu zarobiła ponad 7,2 mln zł (rentowność netto wzrosła z 12,1% do 15,6%). - Jesteśmy książkowym przykładem: kto przetrwa głęboki kryzys, wychodzi z niego silnie wzmocniony. Jeśli tylko koniunktura w budownictwie się nie załamie, najprawdopodobniej w 2005 roku pobijemy kolejny rekord jeśli chodzi o wielkość sprzedaży i zyski. A to, po bardzo udanym 2004 roku, wydawało się do niedawna bardzo trudnym zadaniem - mówi szef Baumy.
Wiele wskazuje na to, że Bauma nie będzie narzekać w najbliższych miesiącach (nawet latach) na brak zleceń. Na dobre ruszył długo oczekiwany program budowy dróg i autostrad. Bardzo dobrze ma się również mieszkaniówka. Rozwija się budownictwo kubaturowe (centra handlowe) i inżynieryjne (m.in. związane z ochroną środowiska). A. Kozłowski zaznacza jednak, że utrzymanie w następnych okresach wysokiej rentowności może być nie lada zadaniem. - Na naszym rynku jest spora konkurencja. Technologicznie główni gracze oferują podobne usługi. O pozyskaniu zleceń będzie decydować cena - argumentuje.