Departament Handlu podał dane przy okazji publikacji raportu o wydatkach i dochodach Amerykanów. Niższą stopę oszczędności odnotowano po raz ostatni w październiku 2001 r., kiedy wyniosła -0,2%, a wcześniej... w czasie Wielkiej Depresji w latach 30. ubiegłego stulecia. W maju stopa oszczędności, która jest liczona jako procent pieniędzy zaoszczędzonych z dochodu po opodatkowaniu, wynosiła 0,4%.
Ekonomiści uspokajają jednak, że ostatnie dane - mimo że wyglądają alarmująco - tak naprawdę nie muszą wcale takie być. Stopa oszczędności nie bierze bowiem pod uwagę zysków z nieruchomości czy na przykład zysków z inwestycji finansowych.
Ważniejsze były dobre dane o poziomie wydatków, które w czerwcu zwiększyły się o 0,8% - podczas gdy w maju nie zmieniły się. Amerykanie ruszyli przed dwoma miesiącami na zakupy m.in. samochodów, a także odzieży letniej, czemu sprzyjały wyższe niż zwykle temperatury. - Z impetem weszliśmy w trzeci kwartał. Wydatki konsumentów są obecnie podporą dla gospodarki, a ciągną je w górę wyższe płace i wzrost bogactwa - komentował dla agencji Bloomberga Richard DeKaser, główny ekonomista z National City Corp.
Dochody Amerykanów wzrosły w czerwcu o 0,5%, bardziej niż w maju (0,2%) i bardziej niż spodziewali się ekonomiści, którzy oczekiwali wyniku 0,4% (wzrost wydatków był tymczasem zgodny z prognozami). Wzrostowi poziomu dochodów sprzyja poprawiająca się sytuacja na rynku pracy - w czerwcu stopa bezrobocia spadła do najniższego od czterech lat poziomu 5%. Wyższe dochody z kolei oznaczają, że w najbliższych miesiącach wydatki Amerykanów mogą dalej szybko rosnąć i napędzać całą gospodarkę.
Bloomberg