Przez ostatni tydzień złoto drożało i jego ceny osiągnęły poziom najwyższy od pięciu miesięcy. Wczoraj w Londynie w transakcjach natychmiastowych płacono 439,1 USD za uncję kruszcu, podczas gdy w środę trzeba było zapłacić o ponad 2 USD, a w poprzedni czwartek o 11 USD mniej. W segmencie Comex nowojorskiej giełdy surowcowej uncja złota w kontraktach na grudzień kosztowała wczoraj po otwarciu notowań 444,3 USD - tydzień wcześniej było to 433,3 USD. W Nowym Jorku ceny złota szły w górę przez sześć z siedmiu ostatnich sesji.

Notowaniom kruszcu sprzyja zwyżka cen ropy naftowej. Wyższe ceny ropy, która jest jednym z podstawowych nośników energii, w dłuższej perspektywie prawdopodobnie przełożą się na wzrost inflacji, na którą złoto jest odporne. Tak nie jest np. z obligacjami, w przypadku których inflacja "zjada" część ich realnej wartości.

Na wyższą cenę złota wpływa też osłabienie się dolara do euro, ponieważ w takiej sytuacji kruszec staje się atrakcyjną alternatywą do inwestycji w amerykańskie akcje czy papiery skarbowe. Wczoraj za jednostkę wspólnej waluty płacono już 1,238 USD, o 0,4% więcej niż w środę. Dzisiaj jednak europejski pieniądz może osłabnąć - i w konsekwencji ceny złota też mogą nieco spaść - bo analitycy spodziewają się dobrych danych z amerykańskiego rynku pracy. Prognozy mówią, że w Stanach utworzono w zeszłym miesiącu 180 tys. nowych etatów, w porównaniu ze 146 tys. w czerwcu.