Przypomnijmy - według danych GUS w czerwcu produkcja budowlana była prawie 30% wyższa niż przed rokiem. Eksperci oceniają, że obecny "boom" spowodowany jest głównie większymi wydatkami na drogownictwo. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zwiększyła np. wydatki na wykupy gruntów z 80 mln zł w 2003 r. do 340 mln zł w tym roku. Niektórzy dodają tu również wzmożone inwestycje hydrologiczne prowadzone przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (m.in. w odbudowę wałów przeciwpowodziowych). W sumie firmy zajmujące się inżynierią lądową i wodną zanotowały w czerwcu dynamikę produkcji rzędu 35%. Analiza danych makroekonomicznych skłania niektórych ekspertów do optymizmu. - W tym roku branża może wzrosnąć o 6-10% - przyznaje prof. Zofia Bolkowska z Wyższej Szkoły Zarządzania i Prawa w Warszawie.

Problem w tym, że "zaciąć" się może główna lokomotywa wzrostu - inwestycje infrastrukturalne. - Budowa autostrad wchodzi w fazę, kiedy wykupywane są droższe grunty na terenach aglomeracyjnych. Szacujemy, że potrzeba na to będzie nie 300 mln, ale 900 mln zł rocznie - mówi Janusz Piechociński (PSL), przewodniczący sejmowej komisji infrastruktury. Chodzi m.in. o tereny wokół podwarszawskiego węzła Konotopa, jak również grunty w aglomeracji katowickiej. Drogowcy przypominają również o kosztach, jakie powoduje wejście w życie nowelizacji ustawy o ochronie środowiska. - Większe wymagania w niej zapisane oznaczają, że dezaktualizuje się gotowa dokumentacja projektowa za 300 mln zł - twierdzi Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa. Problem paraliżuje zwłaszcza budowę dróg w województwie warmińsko-mazurskim (większość jego terenów podlega ochronie).

Eksperci z niepokojem przyglądają się również wciąż słabej dynamice robót wykończeniowych (czerwiec do czerwca tylko 19%). Są one bardzo materiałochłonne, na koniunkturze skorzystaliby więc producenci materiałów budowlanych. Tymczasem statystyki produkcji cementu czy sprzedaży Polskich Składów Budowlanych są w tym półroczu gorsze niż rok wcześniej (odpowiednio o 13 i 25%). - Jest szansa, że II półrocze, kiedy inwestorzy podejmują zazwyczaj prace wykończeniowe, przyniesie poprawę - uważa Z. Bolkowska. Czynnikiem, który może ograniczyć tę dynamikę w przyszłości, może być jednak brak gruntów dla deweloperów. - Widzimy, że podaż gruntów spada. Tymczasem to tzw. banki lokalizacji decydują o polityce inwestycyjnej firm deweloperskich - mówi Łukasz Abgarowicz (PO), przewodniczący podkomisji ds. budownictwa mieszkaniowego w sejmowej komisji infrastruktury.