Od lata 2003 r. WIG20 porusza się wewnątrz wzrostowego kanału trendowego. Jego dolna linia biegnie przez dołki z lipca i listopada 2003 r. oraz maja 2005 r. Górna linia biegnie przez szczyty z września 2003 r., kwietnia 2004 r., oraz lutego 2005 r. Analogiczne kanały widać na wykresach WIG i FW20. W wyniku trwającej od maja fali wzrostowej WIG20 kolejny raz znalazł się w pobliżu górnej linii.

W związku z tym możliwe są przynajmniej dwa scenariusze rozwoju sytuacji. Wariant pesymistyczny to spadek do dolnej linii kanału. Linia ta obecnie znajduje się w okolicach 1900 pkt, ale można przypuszczać, że zanim indeks do niej dojdzie, to linia będzie znacznie wyżej, na przykład w okolicach 2000 pkt, gdzie znajduje się wsparcie wyznaczone przez kwietniowy szczyt oraz dołki z przełomu czerwca i lipca. Wariant optymistyczny to wybicie górą z kanału i wzrost porównywalny z jego szerokością, czyli o około 350 pkt.

Za wariantem pesymistycznym przemawia ogólna zasada mówiąca, że trend trwa dopóki nie pojawi się sygnał świadczący o jego zakończeniu. Skoro WIG20 przez dwa lata poruszał się w kanale, to znaczy, że w jego ramach powinien wykonać znaczny ruch w dół. Za wybiciem górą z kanału przemawia natomiast zachowanie rynku w ostatnich tygodniach. Do drugiej połowy czerwca indeks rósł bardzo dynamicznie, nie przejawiając oznak osłabienia. Później takie oznaki się pojawiły. Tempo wzrostu zmalało, pojawiły się większe korekty, a na RSI i MACD powstały negatywne dywergencje.

Wielu analityków (w tym wyżej podpisany) dało się na nie nabrać i uznało, że koniec wzrostu jest tuż- -tuż. Mimo to w drugiej połowie lipca indeks znowu przyspieszył. Wspomniane negatywne sygnały zostały zanegowane. WIG20 znowu rósł jak po sznurku, a dywergencje na oscylatorach zostały przełamane. Można wyciągnąć z tego wniosek, że skoro rynek nie wykorzystał tak świetnej okazji do spadku, to wcale nie jest słaby i powinien rosnąć. Trwająca od kilku dni korekta też nie spowodowała istotnego pogorszenia sytuacji. Indeks nie zdołał nawet zakryć najbliższej luki hossy. W związku z tym kontynuacja wzrostu wydaje się całkiem prawdopodobna.